Czy dostawca może być podwykonawcą. Na przykładzie kontraktu z Astaldi.

Leszek Bloch        10 października 2018        Komentarze (0)

Od kilkunastu dni wiele przedsiębiorstw w naszym kraju żyje tematem Astaldi S.p.A – włoskiej spółki realizującej na całym świecie duże inwestycje budowlane, która jak już powszechnie wiadomo znajduje się w głębokim kryzysie.

W Polsce spółka owa przerwała prace na odcinku Dęblin – Lublin oraz Poznań -Leszno. Jej sytuacja rzutuje w sposób oczywisty na los szeregu polskich przedsiębiorstw, które podpisały z nią umowy podwykonawcze zarówno w zakresie robót jak i w zakresie dostaw materiałów.

Spółka ta miała zawartą – w trybie zamówień publicznych – umowę z PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. I właśnie to (zamówienie publiczne) jest szansą dla podwykonawców do uzyskania wynagrodzenia bezpośrednio od PKP PLK przez podwykonawców robót i dostawców materiałów.

Jeśli nie miałeś do czynienia z zamówieniami publicznymi możesz być zdziwionym, że piszę o dostawcach w kontekście podwykonawców. Wszak kodeks cywilny w przepisach regulujących umowę o roboty budowlane nie wspomina wszak o możliwości zakwalifikowania dostawców towarów jako podwykonawców, którym zapłatę wynagrodzenia ma gwarantować solidarnie inwestor z generalnym wykonawcą.

Kodeks cywilny

Art. 6471 [Umowa z podwykonawcą]

§ 1. Inwestor odpowiada solidarnie z wykonawcą (generalnym wykonawcą) za zapłatę wynagrodzenia należnego podwykonawcy z tytułu wykonanych przez niego robót budowlanych, których szczegółowy przedmiot został zgłoszony inwestorowi przez wykonawcę lub podwykonawcę przed przystąpieniem do wykonywania tych robót, chyba że w ciągu trzydziestu dni od dnia doręczenia inwestorowi zgłoszenia inwestor złożył podwykonawcy i wykonawcy sprzeciw wobec wykonywania tych robót przez podwykonawcę.

Tak jest w istocie: na gruncie kodeksu cywilnego (art. 647 (1) k.c.)  inwestor odpowiada solidarnie z wykonawcą (generalnym wykonawcą) za zapłatę wynagrodzenia należnego podwykonawcy z tytułu wykonanych przez niego robót budowlanych.  Jeśli umowa nie jest zawierana w trybie zamówień publicznych dostawca towaru będzie pozbawiony roszczenia wobec inwestora.

Zgoła inaczej sprawa przedstawia się jeśli zawieramy umowę podwykonawczą w zakresie robót czy dostawy materiałów z generalnym wykonawcą wyłonionym w trybie Prawa Zamówień Publicznych.

Przepisy PZP (art. 2 pkt. 9 b) umowę o podwykonawstwo definiują jako umowę w formie pisemnej o charakterze odpłatnym, której przedmiotem są usługi, dostawy lub roboty budowlane stanowiące część zamówienia publicznego, zawartą między wybranym przez zamawiającego wykonawcą a innym podmiotem (podwykonawcą), a w przypadku zamówień publicznych na roboty budowlane także między podwykonawcą a dalszym podwykonawcą lub między dalszymi podwykonawcami.

Dlatego też dostawca materiałów na inwestycję stanowiącą część zamówienia publicznego może być uznany za podwykonawcę, któremu wynagrodzenie ma gwarantować także zamawiający.

Popatrz co na ten temat wynika z przepisów Prawa Zamówień Publicznych

Prawo Zamówień Publicznych

Art. 143a [Zapłata wynagrodzenia]

1. W przypadku zamówień na roboty budowlane, których termin wykonywania jest dłuższy niż 12 miesięcy, jeżeli umowa przewiduje zapłatę:

1) wynagrodzenia należnego wykonawcy w częściach – warunkiem zapłaty przez zamawiającego drugiej i następnych części należnego wynagrodzenia za odebrane roboty budowlane jest przedstawienie dowodów zapłaty wymagalnego wynagrodzenia podwykonawcom i dalszym podwykonawcom, o których mowa w art. 143c ust. 1, biorącym udział w realizacji odebranych robót budowlanych;

2) całości wynagrodzenia należnego wykonawcy po wykonaniu całości robót budowlanych – zamawiający jest obowiązany przewidzieć udzielanie zaliczek, przy czym udzielanie kolejnych zaliczek przez zamawiającego wymaga przedstawienia dowodów zapłaty wymagalnego wynagrodzenia podwykonawcom i dalszym podwykonawcom, o których mowa w art. 143c ust. 1, biorącym udział w realizacji części zamówienia, za którą zaliczka została wypłacona.

2. W przypadku nieprzedstawienia przez wykonawcę wszystkich dowodów zapłaty, o których mowa w ust. 1, wstrzymuje się odpowiednio:

1) wypłatę należnego wynagrodzenia za odebrane roboty budowlane,

2) udzielenie kolejnej zaliczki

– w części równej sumie kwot wynikających z nieprzedstawionych dowodów zapłaty.

3. W przypadku, o którym mowa w ust. 1 pkt 1, zamawiający może wskazać w specyfikacji istotnych warunków zamówienia procentową wartość ostatniej części wynagrodzenia, która nie może wynosić więcej niż 10% wynagrodzenia należnego wykonawcy.

Art. 143b [Termin zapłaty wynagrodzenia]

1. Wykonawca, podwykonawca lub dalszy podwykonawca zamówienia na roboty budowlane zamierzający zawrzeć umowę o podwykonawstwo, której przedmiotem są roboty budowlane, jest obowiązany, w trakcie realizacji zamówienia publicznego na roboty budowlane, do przedłożenia zamawiającemu projektu tej umowy, przy czym podwykonawca lub dalszy podwykonawca jest obowiązany dołączyć zgodę wykonawcy na zawarcie umowy o podwykonawstwo o treści zgodnej z projektem umowy.

2. Termin zapłaty wynagrodzenia podwykonawcy lub dalszemu podwykonawcy przewidziany w umowie o podwykonawstwo nie może być dłuższy niż 30 dni od dnia doręczenia wykonawcy, podwykonawcy lub dalszemu podwykonawcy faktury lub rachunku, potwierdzających wykonanie zleconej podwykonawcy lub dalszemu podwykonawcy dostawy, usługi lub roboty budowlanej.

3. Zamawiający, w terminie określonym zgodnie z art. 143d ust. 1 pkt 2, zgłasza w formie pisemnej zastrzeżenia do projektu umowy o podwykonawstwo, której przedmiotem są roboty budowlane:

1) niespełniającej wymagań określonych w specyfikacji istotnych warunków zamówienia;

2) gdy przewiduje termin zapłaty wynagrodzenia dłuższy niż określony w ust. 2.

4. Niezgłoszenie w formie pisemnej zastrzeżeń do przedłożonego projektu umowy o podwykonawstwo, której przedmiotem są roboty budowlane, w terminie określonym zgodnie z art. 143d ust. 1 pkt 2, uważa się za akceptację projektu umowy przez zamawiającego.

5. Wykonawca, podwykonawca lub dalszy podwykonawca zamówienia na roboty budowlane przedkłada zamawiającemu poświadczoną za zgodność z oryginałem kopię zawartej umowy o podwykonawstwo, której przedmiotem są roboty budowlane, w terminie 7 dni od dnia jej zawarcia.

6. Zamawiający, w terminie określonym zgodnie z art. 143d ust. 1 pkt 2, zgłasza w formie pisemnej sprzeciw do umowy o podwykonawstwo, której przedmiotem są roboty budowlane, w przypadkach, o których mowa w ust. 3.

7. Niezgłoszenie w formie pisemnej sprzeciwu do przedłożonej umowy o podwykonawstwo, której przedmiotem są roboty budowlane, w terminie określonym zgodnie z art. 143d ust. 1 pkt 2, uważa się za akceptację umowy przez zamawiającego.

8. Wykonawca, podwykonawca lub dalszy podwykonawca zamówienia na roboty budowlane przedkłada zamawiającemu poświadczoną za zgodność z oryginałem kopię zawartej umowy o podwykonawstwo, której przedmiotem są dostawy lub usługi, w terminie 7 dni od dnia jej zawarcia, z wyłączeniem umów o podwykonawstwo o wartości mniejszej niż 0,5% wartości umowy w sprawie zamówienia publicznego oraz umów o podwykonawstwo, których przedmiot został wskazany przez zamawiającego w specyfikacji istotnych warunków zamówienia, jako niepodlegający niniejszemu obowiązkowi. Wyłączenie, o którym mowa w zdaniu pierwszym, nie dotyczy umów o podwykonawstwo o wartości większej niż 50 000 zł. Zamawiający może określić niższą wartość, od której będzie zachodził obowiązek przedkładania umowy o podwykonawstwo.

9. W przypadku, o którym mowa w ust. 8, jeżeli termin zapłaty wynagrodzenia jest dłuższy niż określony w ust. 2, zamawiający informuje o tym wykonawcę i wzywa go do doprowadzenia do zmiany tej umowy pod rygorem wystąpienia o zapłatę kary umownej.

10. Przepisy ust. 1-9 stosuje się odpowiednio do zmian tej umowy o podwykonawstwo.

Art. 143c [Bezpośrednia zapłata]

1. Zamawiający dokonuje bezpośredniej zapłaty wymagalnego wynagrodzenia przysługującego podwykonawcy lub dalszemu podwykonawcy, który zawarł zaakceptowaną przez zamawiającego umowę o podwykonawstwo, której przedmiotem są roboty budowlane, lub który zawarł przedłożoną zamawiającemu umowę o podwykonawstwo, której przedmiotem są dostawy lub usługi, w przypadku uchylenia się od obowiązku zapłaty odpowiednio przez wykonawcę, podwykonawcę lub dalszego podwykonawcę zamówienia na roboty budowlane.

2. Wynagrodzenie, o którym mowa w ust. 1, dotyczy wyłącznie należności powstałych po zaakceptowaniu przez zamawiającego umowy o podwykonawstwo, której przedmiotem są roboty budowlane, lub po przedłożeniu zamawiającemu poświadczonej za zgodność z oryginałem kopii umowy o podwykonawstwo, której przedmiotem są dostawy lub usługi.

3. Bezpośrednia zapłata obejmuje wyłącznie należne wynagrodzenie, bez odsetek, należnych podwykonawcy lub dalszemu podwykonawcy.

4. Przed dokonaniem bezpośredniej zapłaty zamawiający jest obowiązany umożliwić wykonawcy zgłoszenie w formie pisemnej uwag dotyczących zasadności bezpośredniej zapłaty wynagrodzenia podwykonawcy lub dalszemu podwykonawcy, o których mowa w ust. 1. Zamawiający informuje o terminie zgłaszania uwag, nie krótszym niż 7 dni od dnia doręczenia tej informacji.

5. W przypadku zgłoszenia uwag, o których mowa w ust. 4, w terminie wskazanym przez zamawiającego, zamawiający może:

1) nie dokonać bezpośredniej zapłaty wynagrodzenia podwykonawcy lub dalszemu podwykonawcy, jeżeli wykonawca wykaże niezasadność takiej zapłaty albo

2) złożyć do depozytu sądowego kwotę potrzebną na pokrycie wynagrodzenia podwykonawcy lub dalszego podwykonawcy w przypadku istnienia zasadniczej wątpliwości zamawiającego co do wysokości należnej zapłaty lub podmiotu, któremu płatność się należy, albo

3) dokonać bezpośredniej zapłaty wynagrodzenia podwykonawcy lub dalszemu podwykonawcy, jeżeli podwykonawca lub dalszy podwykonawca wykaże zasadność takiej zapłaty.

6. W przypadku dokonania bezpośredniej zapłaty podwykonawcy lub dalszemu podwykonawcy, o których mowa w ust. 1, zamawiający potrąca kwotę wypłaconego wynagrodzenia z wynagrodzenia należnego wykonawcy.

7. Konieczność wielokrotnego dokonywania bezpośredniej zapłaty podwykonawcy lub dalszemu podwykonawcy, o których mowa w ust. 1, lub konieczność dokonania bezpośrednich zapłat na sumę większą niż 5% wartości umowy w sprawie zamówienia publicznego może stanowić podstawę do odstąpienia od umowy w sprawie zamówienia publicznego przez zamawiającego.

8. Do solidarnej odpowiedzialności zamawiającego, wykonawcy, podwykonawcy lub dalszego podwykonawcy z tytułu wykonanych robót budowlanych stosuje się przepisy ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny, jeżeli przepisy ustawy nie stanowią inaczej.

Zważ, że odesłanie do kodeksu cywilnego dotyczy tylko solidarnej odpowiedzialności z tytułu robót budowlanych zaś odpowiedzialność zamawiającego wobec dostawców z tytułu dostarczonych towarów ma jedynie oparcie w ustawie Prawo Zamówień Publicznych.

Kodeks cywilny

Art. 6471 [Umowa z podwykonawcą]

§ 1. Inwestor odpowiada solidarnie z wykonawcą (generalnym wykonawcą) za zapłatę wynagrodzenia należnego podwykonawcy z tytułu wykonanych przez niego robót budowlanych, których szczegółowy przedmiot został zgłoszony inwestorowi przez wykonawcę lub podwykonawcę przed przystąpieniem do wykonywania tych robót, chyba że w ciągu trzydziestu dni od dnia doręczenia inwestorowi zgłoszenia inwestor złożył podwykonawcy i wykonawcy sprzeciw wobec wykonywania tych robót przez podwykonawcę.

§ 2. Zgłoszenie, o którym mowa w § 1, nie jest wymagane, jeżeli inwestor i wykonawca określili w umowie, zawartej w formie pisemnej pod rygorem nieważności, szczegółowy przedmiot robót budowlanych wykonywanych przez oznaczonego podwykonawcę.

§ 3. Inwestor ponosi odpowiedzialność za zapłatę podwykonawcy wynagrodzenia w wysokości ustalonej w umowie między podwykonawcą a wykonawcą, chyba że ta wysokość przekracza wysokość wynagrodzenia należnego wykonawcy za roboty budowlane, których szczegółowy przedmiot wynika odpowiednio ze zgłoszenia albo z umowy, o których mowa w § 1 albo 2. W takim przypadku odpowiedzialność inwestora za zapłatę podwykonawcy wynagrodzenia jest ograniczona do wysokości wynagrodzenia należnego wykonawcy za roboty budowlane, których szczegółowy przedmiot wynika odpowiednio ze zgłoszenia albo z umowy, o których mowa w § 1 albo 2.

§ 4. Zgłoszenie oraz sprzeciw, o których mowa w § 1, wymagają zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności.

§ 5. Przepisy § 1-4 stosuje się odpowiednio do solidarnej odpowiedzialności inwestora, wykonawcy i podwykonawcy, który zawarł umowę z dalszym podwykonawcą, za zapłatę wynagrodzenia dalszemu podwykonawcy.

§ 6. Postanowienia umowne sprzeczne z treścią § 1-5 są nieważne.

Trzymam kciuki nie tylko za moich klientów ale za wszystkich podwykonawców 🙂

Dwadzieścia lat minęło….Prawie

Leszek Bloch        17 września 2018        Komentarze (0)

Miałem to szczęście, że po ukończeniu studiów spotkałem przedsiębiorców, którzy patrząc dalej niż inni – widzieli potrzebę prawnika w firmie.

Było to o tyle niecodzienne, że: 1) działo się to prawie dwadzieścia lat temu, gdy realia obrotu były naprawdę inne i problemów prawnych w bieżącej działalności było o wiele mniej 2) firma była młoda (została założona zaledwie kilka miesięcy wcześniej) 3) byłem szóstym z kolei zatrudnionym pracownikiem a przecież zwykle potrzebę wsparcia prawnego zauważają bardziej okrzepłe i rozbudowane struktury.

Oczywiście nie było to tak, że zajmowałem się jedynie aspektami prawnymi. Zajmowałem się wszystkim – co było w danej chwili konieczne, nie wyłączając wydawania towaru czy dowozu go do klienta. Stworzyliśmy młody, pełen energii, fantastyczny zespół, który rósł wraz z pozycją firmy na rynku. Mając po studiach jedynie wiedzę teoretyczną mogłem zdobywać doświadczenie praktyczne ucząc się na małym i stopniowo rosnącym organizmie.

W miarę wzrostu przedsiębiorstwa zawężały się zadania jakimi się zajmowałem. W latach dziewięćdziesiątych dokumentacja sprzedażowa opierała się często na słowie lub na zapisku w zeszycie. Widząc zaczątki problemów płatniczych i przeczuwając problemy zanim się pojawiły  postawiliśmy na sformalizowanie dokumentacji: umowy, zabezpieczenia, dowody możliwe do wykorzystania w sądzie.

Później problemy płatnicze stały się plagą każdej chyba branży i doprowadziły do powstania firm windykacyjnych. Nie chcąc oddawać ciężko zarobionych pieniędzy w obce ręce postanowiliśmy sami dochodzić i odzyskiwać należności bez pośrednictwa takich firm a jedynie korzystając z pomocy profesjonalnego pełnomocnika. Z potrzeby chwili stworzyliśmy komórkę windykacyjną, która (tu przyznam bez fałszywej skromności) poziomem przygotowania dokumentacji robiła wrażenie na przedstawicielach czołowych firm z branży windykacji, którzy pojawiali się z ofertami  dochodzenia roszczeń. Przekonałem też pewnego radcę prawnego, że warunki które wówczas obowiązywały na rynku w dłuższej perspektywie ulegną zmianie (co się później potwierdziło) i że warto zaoferować nowy standard.

Później sam zdobyłem uprawnienia radcy prawnego i założyłem indywidualną kancelarię nie tracąc jednak kontaktu z przedsiębiorstwem, z którego wyrosłem i którego właściciele kibicowali moim planom wykonywania  zawodu radcy prawnego a nawet dopingowali mnie w tym zakresie. Było to o tyle istotne, że musiałem pogodzić pracę i zajęcia na aplikacji a nie każdy pracodawca to rozumie :).

Nie chcąc tracić kontaktu z przedsiębiorstwem, nie pracowałem w żadnej kancelarii prawniczej ale byłem wewnętrznym prawnikiem firmy. Zaprocentowało to w dwójnasób: po pierwsze: lepiej rozumiałem problemy przedsiębiorców (co zresztą często słyszę od nich samych) aniżeli ci co patrzą na nie z zewnątrz , po drugie kończąc aplikację miałem już własnych klientów – co wśród aplikantów było rzadkością a co szczególnie na początku drogi zawodowej ma niebagatelne znaczenie.

Z biegiem czasu i wraz z rozwojem firmy pojawiały się nowe tematy pozwalające także na rozwój mnie jako prawnika. Obecnie przedsiębiorstwo zatrudnia ok. 150 osób, ma siedem oddziałów w całej Polsce, lokuje się w czołówce branży, jest zauważane i doceniane i właśnie w minioną sobotę obchodziło jubileusz dwudziestolecia istnienia.

Byłem tam i świętowaliśmy razem bo mimo, że nie jestem już pracownikiem, to po założeniu własnej działalności jestem tam niemal codziennym bywalcem i czuję się nadal członkiem zespołu a i tak też jestem traktowany 🙂

Cieszą mnie te sukcesy (może nawet bardziej niż moje własne), zwłaszcza że z tą firmą jestem związany nieprzerwanie od dziewiętnastu lat i wspieram ją jak potrafię. Portal Informacyjny Sądów na którego danych bazuję dokonując podsumowań wskazuje, że w samej tylko apelacji lubelskiej reprezentowałem jubilata w prawie 600 sprawach nie mówiąc o tematach które nie wymagają ingerencji sądu.

Gratuluję i dziękuję, że mogłem z Wami być przez te wszystkie lata 🙂 Życzę, aby okazji do wspólnego świętowania nie zabrakło i w przyszłości 🙂

Niedawno zapadła ciekawa uchwała Sąd Najwyższego, która na pewno zainteresuje osoby nie będące rolnikami a poszukujące możliwości nabycia nieruchomości rolnych. Co ciekawe – uchwała nie dotyczy  nabycia nieruchomości na licytacji komorniczej (bo ta możliwość była już przedmiotem rozpoznania przez SN – pisałem o tym tutaj oraz tutaj) a nabycia od osoby która nabyła nieruchomość rolna na licytacji komorniczej.

Otóż jak wynika z zagadnienia prawnego przedstawionego do rozstrzygnięcia Sądowi Najwyższemu – notariusz odmówiła dokonania czynności notarialnej, której przedmiotem miała być umowa sprzedaży niezabudowanej nieruchomości z powodu jej sprzeczności z prawem. Na okoliczność odmowy sporządziła stosowny protokół. Powołała się na ograniczenia wynikające z ustawy z 11 kwietnia 2003 o kształtowaniu ustroju rolnego (znowelizowanej w roku 2016) zgodnie z którym nabywca nieruchomości ma obowiązek osobistego prowadzenia gospodarstwa rolnego , w skład którego weszła nabywana nieruchomość przez okres co najmniej 10 lat, od daty nabycia i nie może zbyć nieruchomości ani oddać w posiadanie osobom trzecim, chyba , że na wcześniejsze zbycie zezwoli Sąd w związku z wystąpieniem przyczyn losowych.

Sprzedawca złożył zażalenie na odmowę dokonania czynności notarialnej. Podnosił iż nabył uprzednio nieruchomość w egzekucji na mocy prawomocnego postanowienia o przysądzeniu własności już po pamiętnej dacie 30 kwietnia 2016 –  z którą to datą weszły w życie obostrzenia w nabywaniu nieruchomości rolnych – ale przed tą datą odbyła się licytacja – jak również zapłata ceny.

Sąd rozpoznający zażalenie powziął wątpliwość, czy wobec takiego nabywcy, należy stosować ograniczenia w zbywaniu nieruchomości wprowadzone ustawą o kształtowaniu ustroju rolnego. W konsekwencji zwrócił się do Sądu Najwyższego o udzielenie odpowiedzi na zagadnienie prawne budzące poważne wątpliwości o następującej treści:

Czy do zbycia nieruchomości rolnej, nabytej na podstawie kodeksu postępowania cywilnego o egzekucji z nieruchomości, wszczętej przed 30 kwietnia 2016 r., ale zakończonej przysądzeniem własności po tej dacie, stosuje się ograniczenie wynikające z art. 2b ust. 1 ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego z dnia 11 kwietnia 2003 r. (Dz.U. z 2012 r. poz. 803 z późn. zm.)?​

Gdyby przyjąć, że tylko Ci którzy nabyli nieruchomości przed 30 kwietnia 2016 r. mogą ją zbyć bez ograniczenia czasowego, zaś Ci którzy rozpoczęli procedurę nabycia (wszczęcie egzekucji, licytacja) przed tą datą, ale z przyczyn od nich niezależnych (np: środki zaskarżenia, czas procedowania przez Sąd) nie uzyskali przed tą datą prawa własności (data prawomocnego przysądzenia własności) i w konsekwencji nie mogą już dokonać zbycia, to Ci ostatni zostają ograniczeni w swoim prawie własności – w sposób naruszający równość wobec prawa.

Nadmienię, że w uzasadnieniu zagadnienia prawnego poruszono także wątpliwości co do konstytucyjności przepisu wprowadzającego ograniczenia w obrocie nieruchomości rolnych w kontekście ograniczenia prawa własności, tj. prawa do rozporządzania rzeczą (art. 64 Konstytucji), a także wolności działalności gospodarczej (art. 22 Konstytucji).

W dniu 7 września 2018 Sąd Najwyższy podjął uchwałę III CZP 32/18

​Ograniczenia wynikające z art. 2b ust. 1 i 2 ustawy z dnia 11 kwietnia 2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego (tekst jedn.: Dz. U. z 2018 r. poz. 1405) nie mają zastosowania do osoby zbywającej nieruchomość, która uzyskała przysądzenie jej własności po dniu 30 kwietnia 2016 r., w egzekucji z nieruchomości wszczętej przed tą datą.

Gdy nabywca nieruchomości nieprawidłowo zaliczy wierzytelność na cenę nabycia

Leszek Bloch        05 września 2018        Komentarze (0)

Egzekucja z nieruchomości często obfituje w momenty dramatyczne. I nie chodzi tu tylko o obrazy znane z nastawionych na sensację reportaży telewizyjnych eksponujących dramat egzekwowanego dłużnika. Emocje przeżywają także wierzyciele oczekujący na środki z planu podziału,  jak również nabywcy nieruchomości. Pewnie myśląc o nabywcach staje Ci w oczach nerwowa licytacja w sądzie. To też, ale nie tylko.

Sąd Najwyższy rozpatrywał niedawno sprawę nabywcy, który nieprawidłowo zaliczył wierzytelność na poczet ceny nabycia – wskutek czego sąd pierwszej instancji orzekł utratę skutków przybicia i przepadek kwoty wpłaconej tytułem rękojmi. Przyznasz chyba, że mógł to dla nabywcy być dramat….nie dość, że nie nabyłby własności nieruchomości to przepadłaby mu rękojmia.

Przepis art. 968 k.p.c. uprawnia nabywcę do zaliczenia na poczet ceny własnej wierzytelności lub jej części, jak również wierzytelności innego wierzyciela jeśli wyraził na to zgodę – rzecz jasna pod warunkiem, że wierzytelności te znajdują pokrycie w cenie nabycia.

Niby proste ale nie do końca gdyż …nie każda wierzytelność może być zaliczona na poczet ceny. Dlaczego ? Otóż zwykle suma egzekwowanych wierzytelności znacznie przekracza sumę uzyskana z egzekucji. Mówiąc wprost: pieniędzy z egzekucji nie starcza na pokrycie roszczeń wszystkich wierzycieli.

Oceny, czy wierzytelność może być zaliczona na poczet ceny dokonuje się w oparciu o przepis art. 1025 k.p.c., który traktuje o kolejności zaspokajania roszczeń poszczególnych kategorii. Nie będę przytaczał treści w/w przepisu bowiem jest za obszerny. Dość powiedzieć, że w pierwszej kolejności zaspokajane są koszty egzekucyjne zaś później należności alimentacyjne co często skłania dłużników do działań mających na celu wpływ na kształt planu podziału (pisałem o tym tutaj i tutaj).

Nabywca może zaliczyć na poczet ceny tylko taką swoją wierzytelność, która prawdopodobnie zostanie zaspokojona na podstawie sporządzonego w przyszłości planu podziału sumy uzyskanej przez egzekucję z nieruchomości. Podobnie jest z wierzytelnością innego wierzyciela, który zgodził się na zaliczenie.

Ma to o tyle istotne znaczenie, że od daty zapłaty ceny – do daty wypłaty środków przypadających poszczególnym wierzycielom – zgodnie z prawomocnym planem podziału – mija zwykle sporo czasu, nawet gdy nikt nie składa żadnych środków zaskarżenia. Zamrożenie środków na kilka lat nikomu się nie uśmiecha 🙂

Wyliczenie kwoty wierzytelności mającej przypadać w przyszłości z planu podziału, którą będzie można zaliczyć na poczet ceny nie jest sprawą łatwą. Wiem co mówię: nie raz i nie dwa obserwowałem walkę o pieniądze w ramach planu podziału lub nawet w niej uczestniczyłem i zmiany planu podziału to rzecz w egzekucji można powiedzieć – powszednia 🙂 Z uśmiechem przypominam sobie np: epistoły pewnego profesjonalnie reprezentowanego wierzyciela, w których z uporem godnym lepszej sprawy obstawał, że jego dalsza hipoteka przymusowa powinna mieć pierwszeństwo przed wcześniejszą umowną 🙂 Nie raz i nie dwa widziałem też zmiany planu podziału przez sąd drugiej instancji.

Wracając do tematu: na etapie planu podziału przepisy (art. 1037 k.p.c.) wyraźnie przewidują obowiązek sądu czuwania  nad jego prawidłowym sporządzeniem i prawidłowością zaliczania przez nabywcę na poczet ceny nabycia własnej wierzytelności. Wówczas sąd może wezwać nabywcę do zapłaty różnicy.

Art. 1037. § 1. Jeżeli przy sporządzaniu planu podziału okaże się, że nabywca uiszczając cenę, potrącił wierzytelność, która się w niej nie mieści, sąd postanowieniem zobowiąże nabywcę do uzupełnienia ceny w ciągu tygodnia. Na postanowienie sądu przysługuje zażalenie.

§ 2. W planie podziału sąd wymieni osoby, dla których przypadająca od nabywcy suma jest przeznaczona. W tej części plan podziału stanowić będzie dla nich tytuł egzekucyjny przeciwko nabywcy.

§ 3. Wierzyciel, któremu przydzielono roszczenie przeciwko nabywcy, nabywa z mocy samego prawa hipotekę na sprzedanej nieruchomości. Ujawnienie hipoteki w księdze wieczystej lub zbiorze dokumentów następuje na wniosek wierzyciela.

Tak jest później tj. przy podziale. Natomiast wcześniej – na etapie zapłaty ceny przez nabywcę przepisy brzmią tak:

Art. 968. § 1. Nabywca może zaliczyć na poczet ceny własną wierzytelność lub jej część, jeżeli znajduje ona pokrycie w cenie nabycia.

§ 2. Za zgodą wierzyciela, którego wierzytelność znajduje pokrycie w cenie nabycia, nabywca może tę wierzytelność zaliczyć na poczet ceny. Zgoda wierzyciela powinna być stwierdzona dokumentem z podpisem urzędowo poświadczonym lub wyrażona do protokołu sądowego nie później niż w terminie, w którym nabywca ma obowiązek uiścić cenę nabycia.

Art. 969. § 1. Jeżeli nabywca nie wykonał w terminie warunków licytacyjnych co do zapłaty ceny, traci rękojmię, a skutki przybicia wygasają. Uiszczoną część ceny zwraca się. Następstwa te sąd stwierdza postanowieniem, na które przysługuje zażalenie.

§ 2. Od nabywcy nie składającego rękojmi, który nie wykonał warunków licytacyjnych, ściąga się rękojmię w trybie egzekucji należności sądowych.

§ 3. Z rękojmi utraconej przez nabywcę lub od niego ściągniętej pokrywa się koszty egzekucji związane ze sprzedażą, a resztę przelewa się na dochód Skarbu Państwa

Tak też było w zasygnalizowanej na początku sprawie: Sąd Rejonowy wezwał nabywcę nieruchomości do uiszczenia reszty ceny, zaś ten złożył na podstawie art. 968 § 2 k.p.c. wniosek o zaliczenie poczet ceny nabycia wierzytelności innego wierzyciela przy czym przedłożył stosowną zgodę. Następnie Sąd Rejonowy stwierdził wygaśniecie skutków przybicia udzielonego na rzecz nabywcy oraz przepadek rękojmi z uwagi na błędne wyliczenia kwoty możliwej do zaliczenia (nabywca nie uwzględnił zaspokajanych w pierwszej kolejności kosztów egzekucyjnych). rozpatrujący zażalenie nabywcy Sąd Okręgowy powziął poważne wątpliwości i sprawa trafiła do Sądu Najwyższego który na pytanie

„Czy nabywca licytacyjny nieruchomości, który na podstawie art. 968 § 2 k.p.c. zalicza na poczet ceny wierzytelność innego wierzyciela, a który błędnie przyjmuje, że wierzytelność ta znajduje pokrycie w cenie nabycia, powinien zostać wezwany przez Sąd do uiszczenia brakującej części ceny przed zastosowaniem rygoru z art. 969 k.p.c.?”

podjął uchwałę o sygn. akt III CZP 60/18 następującej treści:

Nabywca licytacyjny nieruchomości, który dokonuje na podstawie art. 968 § 2 k.p.c. zaliczenia na poczet ceny nabycia wierzytelność innego wierzyciela za jego zgodą, błędnie przyjmując, że wierzytelność ta z uwagi na jej wysokość i zasady pierwszeństwa zaspokojenia wynikające z art. 1025 k.p.c. znajduje pokrycie w cenie nabycia, powinien zostać wezwany przez sąd do uiszczenia brakującej części ceny w terminie określonym w art. 967 k.p.c., pod rygorem przewidzianym w art. 969 § 1 k.p.c.

Historia pewnej ugody (w 13 krokach).

Leszek Bloch        21 sierpnia 2018        Komentarze (0)

Kiedyś przyznałem, że wbrew kilku złożonym na blogu deklaracjom jednak zawieram ugody Powiem więcej: czasami przez lata usilnie skłaniam dłużników do zawarcia ugody.

Weźmy na przykład sprawę którą niedawno zakończyłem: ugoda po prawie pięciu latach. Szmat czasu.

Rzecz jasna ta ugoda nie wzięła się znikąd – bowiem aby mogła być zawarta dłużnik musiał do tego dojrzeć a ja przez te lata pomagałem mu w podjęciu decyzji 🙂

Wyglądało to mniej więcej tak:

  • pewna spółka z ograniczoną odpowiedzialnością – notabene z Wołomina – w drugiej połowie roku 2013 zakupiła towar w spółce jawnej, z którą jestem związany niemal od powstania
  • wołomińska spółka jak się później okazało: nie zapłaciła w terminie
  • po upływie terminów płatności dłużna spółka była wzywana do zapłaty – był to pierwszy sygnał mający skłonić ją do dobrowolnej zapłaty, ale jak się pewnie domyślasz pozostał bez echa
  • w czerwcu 2014 otrzymałem dokumenty od wierzyciela, skierowałem pozew do sądu przeciwko dłużnej spółce i uzyskałem nakaz zapłaty – był to drugi sygnał który w mojej intencji miał sugerować jej szybką zapłatę
  • w lipcu 2014 wszcząłem (i był to trzeci krok nakłaniający do ugody) egzekucję przeciwko spółce (egzekucja, jak zresztą z góry przewidywałem, okazała się bezskuteczna jednak potwierdzone to zostało dopiero w grudniu 2014)
  • następnie w okresie od kwietnia do grudnia 2015 przeprowadzałem wyjawienie majątku wraz z przymusowym doprowadzeniem prezesa zarządu, który okazał się matką głównego wspólnika (wyjawienie majątku spółki miało być czwartą sugestią nieśmiało zachęcającą do ugody)
  • w międzyczasie (2015) okazało się, że rada jakiej udzielałem we wpisie Patrz w przyszłość i żądaj poręczeń przydała się wierzycielowi – bowiem na początku współpracy  z dłużnikiem (gdy łatwiej od kontrahenta uzyskać cokolwiek) uzyskał weksle poręczone przez wspólnika a zarazem prokurenta (prokura wydaje się typowym sposobem kierowania z „tylnego siedzenia” i unikania odpowiedzialności za długi). Weksle te odnalazły się w czasie, gdy zostały przedsięwzięte kroki przeciwko spółce. Wezwałem poręczyciela do zapłaty weksla. Był to piąty sygnał podszeptujący ugodę.
  • od lipca 2015 do maja 2016 „sądziłem się” z poręczycielem weksli. Powództwo miało być szóstą zachętą do ugody.
  • ponieważ niektóre pozwy z weksla uprawomocniły się wcześniej wszcząłem na podstawie wydanych nakazów egzekucję przeciwko poręczycielowi. Była to rzecz jasna siódma przymiarka doprowadzenia do dobrowolnej zapłaty długu.
  • jak można się domyślać egzekucja przeciwko poręczycielowi również okazała się bezskuteczna  dlatego przeprowadziłem  (styczeń 2016) wyjawienie majątku tegoż. Traktowałem to jako ósme podejście do polubownego rozwiązania sporu.
  • w trakcie wyjawienia majątku poręczyciel oświadczył, że nie dokonywał rozporządzeń mieniem w ostatnich 5 latach – podczas gdy ja wiedziałem coś zupełnie innego 🙂 Złożone przez wierzyciela w grudniu 2016  zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 300 k.k. oraz 233 k.k. było dziewiątą próbą doprowadzenia do ugody.
  • dziesiątym podejściem doprowadzenia do ugody – było wytoczone we wrześniu 2016 powództwo pauliańskie przeciwko małżonkowi poręczyciela, na którego poręczyciel ów przeniósł majątek natychmiast po otrzymaniu wezwania do zapłaty weksli (vide: piaty sygnał podszeptujący ugodę).
  • satysfakcjonujący mnie wyrok pauliański zapadł w grudniu 2017. Był on  jedenastą próbą doprowadzenia do dobrowolnej zapłaty.
  •  dwunastym sygnałem do zawarcia ugody był akt oskarżenia wniesiony przez prokuraturę przeciwko poręczycielowi ( vide: próba dziewiąta)
  • trzynastym sygnałem (a nawet alarmem) było powództwo z art. 299 k.s.h przeciwko członkowi zarządu dłużnika, którym jak wspomniałem (vide: sygnał czwarty) była matka głównego udziałowca

Dopiero po trzynastej próbie skłonienia do ugody – dłużnik „aluzju poniał„: w czerwcu 2018 została zawarta ugoda i dług został spłacony.

Nawiasem mówiąc został spłacony ze sporym naddatkiem 😉