Dochodzenie roszczeń od członków zarządu to często „ostatnia deska ratunku” dla wierzyciela próbującego odzyskać należności wobec spółki z ograniczoną odpowiedzialnością.

Członkowie zarządu w niewypłacalnych spółkach kapitałowych zmieniają się często zaś nowo powołani w ramach swojej obrony w procesie mają w zwyczaju dowodzić, że w chwili gdy zostali członkami zarządu sytuacja spółki była na tyle zła, że zgłoszenie wniosku o upadłość nic by nie zmieniło gdyż majątek spółki i tak nie wystarczyłby na zaspokojenie kosztów postępowania upadłościowego lub wystarczyłby jedynie na zaspokojenie tych kosztów.

Oczywiście możesz się domyślać że niewypłacalność spółki nie przeszkadzała takim członkom zarządu zaciągać nowych zobowiązań. Jak możesz sobie wyobrazić – tam gdzie chodzi o osobisty majątek członków zarządu – walka procesowa jest zwykle bardziej zajadła aniżeli w procesie przeciwko samej spółce.Obrona koncentrowała się na dowodzeniu że sytuacja spółki była na tyle zła że wierzyciel i tak by nic nie odzyskał a zatem nie poniósł szkody i często bywała skuteczna. Teraz ma to szansę się zmienić.

Dlaczego piszę o tym właśnie dzisiaj?

Otóż w dniu 1 grudnia 2017 r. Sąd Najwyższy podjął uchwałę III CZP 65/17 niezwykle ważną dla wierzycieli i dla członków zarządów niewypłacalnych spółek. Uchwała została podjęta w 3 osobowym składzie a jej teza brzmi następująco:

​Członek zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, który objął tę funkcję wtedy, gdy spółka była niewypłacalna, ponosi odpowiedzialność przewidzianą w art. 299 k.s.h. za długi spółki powstałe po objęciu przezeń funkcji, także wtedy, gdy zgłoszony przez niego wniosek o ogłoszenie upadłości spółki zostałby oddalony na tej podstawie, że majątek spółki nie wystarczyłby na zaspokojenie kosztów postępowania upadłościowego lub wystarczyłby jedynie na zaspokojenie tych kosztów.

Uchwała ww. została podjęta w odpowiedzi postanowienie z dnia 10 maja 2017 r.Sądu Okręgowego w Warszawie XXIII Ga 1807/16 – który  zadał następujące pytanie prawne:

„1. Czy w ramach odpowiedzialności z art. 299 § 1 k.s.h. odpowiadają członkowie zarządu, którzy nie złożyli we właściwym czasie wniosku o ogłoszenie upadłości w sytuacji całkowitej niewypłacalności spółki i zaciągania przez nich nowych zobowiązań?

2. Czy niewystąpienie we właściwym czasie przez członków zarządu spółki z o.o. o ogłoszenie upadłości wywołuje szkodę jej wierzyciela (art. 299 § 2 k.s.h.), gdy egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, a na skutek opóźnienia dochodzi do powstania wobec spółki nowych zobowiązań, które nie powstałyby gdyby ten wniosek został złożony w terminie, chociażby pozwany członek zarządu wykazał, że nawet w sytuacji dopełnienia przez zarząd prawem nałożonych obowiązków stopień zaspokojenia wierzyciela byłby identyczny?”

Jakbyś chciał poznać uzasadnienie ww. pytania prawnego – kliknij proszę tutaj 🙂 Jak je przeczytasz zobaczysz jak sprawa która jest oczywista i jednowymiarowa dla pokrzywdzonego wierzyciela – jest niejednoznaczna dla rozstrzygającego sprawę sądu. Takie procesy wymagają naprawdę wzmożonego wysiłku.

Mam nadzieję, że teraz członkom zarządów niewypłacalnych spółek trudniej będzie uniknąć odpowiedzialności a wierzyciele częściej odzyskają choć część należności 🙂

 

Sms-a z tym linkiem otrzymałem we wtorek wieczorem – od mojego kolegi, także radcy prawnego z lubelskiej OIRP. (Dzięki Arku :))

Ostatnie dni są dla mnie tak przepełnione pracą, że otwieram go dopiero teraz i widzę że to projekt kolejnej „ustawy o zmianie ustawy”.

Jednak nie taka projekt zwyczajnej zmiany i nie jest to projekt jakiejś tam ustawy. Projekt dotyczy głównie zmian kodeksu postępowania cywilnego a zatem ustawy mającej fundamentalne znaczenie dla każdego kto zetknął się lub zetknie z procesem sądowym. A zetknie się prawie każdy…

W dodatku jest to projekt zmian tak znaczących, że omówienie go jednym wpisem jest niepodobieństwem. Projekt liczy 69 stron ale już lektura kilku pierwszych stron napawa mnie niepokojem o racjonalność ustawodawcy, który na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat miota się wykonując wolty to w jedną to w drugą stronę np: to znosząc to przywracając niektóre instytucje – cały czas niezmiennie w imię dobra nas wszystkich 🙂

Interesujące zapisy dot. przeciwdziałania przewlekaniu procesu czy wydania rozstrzygnięcia na pierwszej rozprawie – ale czy to w ogóle realne ?

Co jeszcze rzuca się w oczy: jeśli pozwany nie odbierze z sądu pierwszego pisma procesowego – powód będzie miał je pozwanemu doręczyć za pośrednictwem komornika 🙂

Niepokoi mnie zapis, że zapoznanie się z pismem na portalu informacyjnym sądów będzie równoznaczne z jego doręczeniem – czyli jak klikniesz to tak jakbyś odebrał pismo z sądu.

Zmian jest tak dużo, że lecę dalej.

Przebiegając wzrokiem widzę, że wraca postępowanie gospodarcze. Idea skądinąd słuszna – sam byłem przeciw jego likwidacji. (Na marginesie liczę, że wrócą także małe sądy gospodarcze – z sentymentem wspominam sprawność orzeczniczą czy wzorcową organizację sekretariatów w niektórych małych ośrodkach). Ciekawy zapis zawiera projektowany art. 479(82) § 1 k.pc. a mianowicie obowiązkowe oświadczenie o tym że się powołało wszystkie twierdzenia i dowody 🙂 Cieszy założenie (projektowany art. 479(85) k.p.c. – wydania rozstrzygnięcia w terminie do 6 miesięcy od dnia złożenia odpowiedzi na pozew – chociaż nie chce mi się w to wierzyć. Widzę też zmiany dotyczące najbardziej mnie interesującego postępowania nakazowego – oczekuję, że projekt nie wypaczy idei tego szczególnego trybu.

Z tego co rzuca mi się jeszcze w oczy – wzrosną i to znacznie opłaty sądowe – bowiem projekt nowelizacji obejmuje także ustawę o kosztach sądowych – np: opłata sądowa od pozwu do 2 tys. zł – to obecnie 30 zł zaś projekt przewiduje w przedziale 1 tys. zł – 2 tys. zł opłatę sądową 200 zł.

Na koniec publikując ten artykuł widzę, że na lexmonitor już  ciut wcześniej pojawiły się informacje o nowelizacji 🙂 np. tu– a pierwsza – bo jak widzę jeszcze we wtorek wieczorem – informację na gorąco zamieściła mec. Agnieszka Swaczyna 🙂

W każdym bądź razie jeśli chcesz poznać projekt zmian – możesz go pobrać – tutaj

Faktura gotówkowa jako dowód zapłaty

Leszek Bloch        29 listopada 2017        Komentarze (0)

Błędy zdarzają się wszystkim: wszak powiedzenie „błądzić jest rzeczą ludzką” przypisuje się Sokratesowi a nie kto inny jak sam Napoleon Bonaparte miał rzec: „tylko ten nie popełnia błędów kto nic nie robi”.

Zdarzyło Ci się pomyłkowo wpisać na fakturze jako sposób zapłaty: „gotówka” zamiast „przelew” ? Zdarzyło się, że nieuczciwy kontrahent później próbował wykorzystać ww. pomyłkę i uniknąć zapłaty?

Nie martw się: nie jesteś na zupełnie straconej pozycji i walcz. W obrocie gospodarczym przyjmuje się że o zapłacie świadczyć mogłaby formuła: „zapłacono gotówką” lub „zapłacono” lub inna równoważna, natomiast samo zamieszczenie na fakturach adnotacji „gotówka” nie stanowi jeszcze wystarczającego dowodu zapłaty i to powołujący się na zapłatę kupujący powinien ww. okoliczność udowodnić.

Oczywiście kupujący może dowodzić że było inaczej np: że taki był zwyczaj między stronami: że słowo „gotówka” oznaczało w relacjach między stronami tyle samo co „zapłacono gotówką” – ale ciężar dowodu spoczywa w takich przypadkach na kupującym a nie na sprzedawcy.

Ważna jest w takich sytuacjach praktyka stron: czy zdarzały się inne faktury płatne gotówką przy zakupie czy też inne faktury były przelewowe a ta jedyna miała adnotację „gotówka” – co potwierdzać może, że słowo „gotówka” nie dowodzi zapłaty.

Nie jest dowodem zapłaty faktury z zapisem „gotówka” to że wszystkie inne faktury poza ww. zostały rozliczone – zwłaszcza jeśli zapłata tych innych faktur następowała po wezwaniu do zapłaty lub bez wezwania ale z opóźnieniem.

Nie jest dowodem zapłaty takiej faktury także i to że wierzyciel nie wzywał do jej zapłaty.

Jakie zapisy można zamieścić na fakturach aby oszczędzić sobie czasu w sądzie pisałem kiedyś  tutaj a ostatnio tu ale możesz także przeczytać o tym także gdzie indziej.

Kto czyta nie błądzi 🙂

Co powinna zawierać faktura

Leszek Bloch        24 listopada 2017        2 komentarze

W dynamicznym i odformalizowanym obrocie gospodarczym faktura stanowi często jedyny namacalny ślad transakcji. Z kolei proces sądowy w którym dochodzimy roszczeń o zapłatę jest sformalizowany i zwykle faktura spełniająca jedynie minimalne wymogi -w dodatku niepodpisana – jest dowodem niewystarczającym. Nie dziwi mnie zatem, że jeden z moich pierwszych wpisów Faktura jako dowód spełnienia świadczenia cieszy się niezmienną popularnością. Wspominałem o tym zresztą przy okazji 7 top wpisów na 2 lecie mojego bloga. 

Co zatem powinna zawierać faktura aby być przekonującym dowodem w sądzie?

Przecież zarzuty, że faktura jest tylko dowodem rozliczeniowym i niczego nie potwierdza są na porządku dziennym każdego procesu.

Zacznijmy od tego że faktura jest dokumentem prywatnym i podpisana stanowi dowód, że osoba która ją podpisała złożyła oświadczenie zawarte w tym dokumencie.

Zwykle to od wystawcy faktury zależy jakie elementy znajdą się w fakturze – zatem jest tu pole do popisu 🙂 Dla przykładu taka faktura może modyfikować odpowiedzialność sprzedawcy z tytułu rękojmi, zawierać zastrzeżenie własności rzeczy sprzedanej, być wezwaniem do zapłaty czy stanowić dowód spełnienia świadczenia tj. wydania towaru czy wykonania usługi. Może ….ale nie musi….

Jakich byś bowiem klauzul i zastrzeżeń nie wpisał na dokumencie faktury to wiedz o tym, że bez podpisu kupującego jej „moc” dowodowa drastycznie spada. Może świadczyć o tym jakie są Twoje „pobożne życzenia” (bo to Ty jako wystawca wytworzyłeś dokument o określonej treści) a nie o obowiązkach drugiej strony. Sam pomyśl jak byś oceniał dokumenty, które sprokurowałby bez Twojej akceptacji ktoś inny próbujący w ten sposób jednostronnie kształtować niejednostronny przecież z istoty rzeczy stosunek zobowiązaniowy. A sędzia rozpatrujący sprawę musi takie rzeczy brać pod uwagę mając przed sobą niepodpisaną fakturę 🙂

Dlatego warto zadbać o podpis drugiej strony na fakturze.

Warto aby był to podpis osoby która może formalnie tj. w świetle wynikającej z dokumentów zasad reprezentacji – reprezentować drugą stronę. Wówczas klauzule które wpiszesz na fakturę mają sens. Pewnie zaraz usłyszę, że przepisy nie wymagają podpisywania faktury i kto dzisiaj podpisuje faktury. Wiem, że w obecnych realiach gdzie faktury bez podpisu stają się normą – uzyskanie podpisu kontrahenta na fakturze – w dodatku podpisu pochodzącego od osoby uprawnionej do reprezentacji – jest „marzeniem ściętej głowy” 🙂

Zanim jednak zaczniesz wyliczać dlaczego to niemożliwe zastanów się ile pieniędzy zaoszczędzisz opierając pozew na fakturze zaakceptowanej przez druga stronę i ile będziesz musiał poświęcić czasu w sądzie w braku pisemnych dowodów musząc konkretne fakty wykazywać innymi środkami dowodowymi np: zeznaniami świadków. Zastanów się czy podpisana faktura – zwłaszcza zawierająca dodatkowe klauzule – nie zastąpi Ci kilogramów dokumentów w postaci chociażby wydruków emaili czy sms-ów. Pamiętaj windykacja zaczyna się przy zawarciu umowy a dobrze przygotowane do ewentualnego procesu dowody to:  Pieniądze i czas, czas i pieniądze. 🙂

Co na ten temat sądzisz?

Chciałbyś podzielić się doświadczeniami związanymi z tematem wpisu?

Żądasz podpisów kontrahentów na fakturach czy nie?

Jakie klauzule umieszczasz na fakturach i jak oceniasz ich skuteczność w praktyce?

P.S. Temat faktury w procesie będzie pewnie drążony nie tylko przeze mnie bowiem niedawno na lexmonitor.pl wystartował nowy poruszający wspomnianą tematykę blog 🙂 Powodzenia 🙂

Czy koszty egzekucyjne z innej egzekucji korzystają z pierwszeństwa zaspokojenia?

Leszek Bloch        21 listopada 2017        6 komentarzy

Kiedy kwoty uzyskana z egzekucji nie wystarcza na zaspokojenie wszystkich roszczeń – a tak jest zazwyczaj – kolejność zaspokojenia staje się przyczyną nerwowości i prawniczych polemik.

Pamiętam jak jeden z pełnomocników  w zarzutach do planu podziału usiłował przekonywać sąd, że hipoteka przymusowa ustanowiona na rzecz jego mocodawców powinna korzystać z pierwszeństwa zaspokojenia –  przed hipoteką umowną reprezentowanych przeze mnie wierzycieli – z tego jedynie względu, że była hipoteką przymusową… Ci którzy korzystają z pierwszeństwa zaspokojenia czują na swoich plecach oddech innych chcących zająć ich miejsce 🙂

Przystępując do egzekucji powinieneś sobie uświadomić, że w pierwszej – najbardziej uprzywilejowanej kategorii – znajdą się koszty egzekucyjne. W skład kosztów egzekucyjnych wchodzi nie tylko wynagrodzenie komornika ale i koszty poniesione przez wierzycieli w trakcie egzekucji. Bywa i tak, że skuteczna w jakiejś mierze egzekucja poprzedzona jest ilomaś tam bezskutecznymi – w trakcie których także powstały koszty egzekucyjne czekające na zaspokojenie. Czy takie koszty korzystają z pierwszeństwa zaspokojenia? Z tego co zaobserwowałem dotychczas korzystały.

Dlaczego o tym napomykam właśnie teraz?

Być może to się zmieni za przyczyną pytania prawnego do Sądu Najwyższego. Otóż w Sądzie Najwyższym w dniu 27 października 2017 pojawiła się sprawa III CZP 98/17 która dotyczy wzmiankowanego zagadnienia. Sprawę będzie rozpatrywał skład 3 sędziów SN. Pytanie prawne jakie przedstawiono do rozstrzygnięcia brzmi następująco:

Czy egzekwowane koszty egzekucyjne ustalone w innym postępowaniu egzekucyjnym korzystają z zaspokojenia w pierwszej kategorii przewidzianej w art. 1025 §1 pkt 1 k.p.c.?​

Sprawa nie dotyczy wbrew pozorom tylko wynagrodzenia komornika czy pełnomocnika. Przypuśćmy, że w egzekucji z nieruchomości wpłaciłeś zaliczkę na biegłego sądowego celem opracowania przezeń operatu, jednak mimo dwukrotnej licytacji nieruchomość się nie sprzedała ani nie została przejęta przez wierzyciela. Otrzymasz wówczas postanowienie o umorzeniu egzekucji i ustaleniu kosztów postępowania egzekucyjnego. Na podstawie takiego postanowienia będziesz mógł dochodzić od dłużnika takich kosztów w przyszłości w innym postępowaniu wobec tego dłużnika. Czy takie koszty będą zaspokojone w pierwszej kategorii? Jak myślisz?