Rada Legislacyjna o komornikach sądowych i Centralnej Bazie Rachunków

Leszek Bloch        27 lutego 2017        Komentarze (0)

Dzisiaj krótko:

Dosłownie kilkanaście dni temu: 17 lutego 2017 Rada Legislacyjna przy Prezesie Rady Ministrów przedstawiła opinię o projekcie ustawy o komornikach sądowych. Opinię niezwykle krytyczną.

Możesz zapoznać się klikając tutaj lub też skopiuj poniższy link:

http://radalegislacyjna.gov.pl/dokumenty/opinia-z-17-lutego-2017-r-o-projekcie-ustawy-o-komornikach-sadowych

Rada Legislacyjna przedstawiła też opinię o projekcie ustawy o Centralnej Bazie Rachunków (temat ostatnio szczególnie interesujący 🙂 ) – zapoznasz się z nią klikając tu

lub kopiując poniższy link:

http://radalegislacyjna.gov.pl/dokumenty/opinia-z-17-lutego-2017-r-o-projekcie-ustawy-o-centralnej-bazie-rachunkow

Zmagania z funduszami sekurytyzacyjnymi

Leszek Bloch        20 lutego 2017        2 komentarze

Niedawno przeczytałem arcyciekawy wpis mojej koleżanki „po fachu” mec. Magdaleny Bojaryn (podczytuję czasem jej bloga 🙂 ). Wpis dotyczył zmagań procesowych z jednym niestandaryzowanych sekurytyzacyjnych funduszy inwestycyjnych (prawdę mówiąc sam lubię występować przeciwko „sekuryku” (są po prostu wypłacalni 🙂 i płacą bez szemrania za przegrane procesy 🙂 ).

To na co chciałem jednak zwrócić Ci uwagę – to nie procesowe niuanse (te powinien znać Twój pełnomocnik) ale jedno zdanie, które pokazuje co nas pełnomocników tak naprawdę „nakręca” i co powoduje że w sprawę obiektywnie błahą angażujemy się bez reszty.

Otóż napisała ni mniej ni więcej tak:

Poziom satysfakcji zależy od tego, jakie znaczenie ma wygrana sprawa dla mojego Klienta.” .

 To prawda. Wierz mi lub nie – ale funkcjonując „ileś” lat w zawodzie i „na rynku”, mając środki na bieżące utrzymanie – pieniądze nie są najważniejsze. Sam uświadamiałem to sobie po wielokroć ślęcząc nad sprawami które drążyłem  „z uporem godnym lepszej sprawy” (jeśli chodzi o ich opłacalność – bo drugi aspekt to lubię wygrywać niezależnie od wagi sprawy 🙂 ).

Wracając do omawianego wpisu – polecam go Twojej uwadze a aby nawiązać do tematu przewodniego podaję kilka wskazówek:

  • „sekuryku” nabywają wierzytelności w drodze cesji i sama cesja pozostawia czasem wiele do życzenia
  • często wyciągi z ksiąg rachunkowych „sekuryku” nie są „wyciągiem z ksiąg rachunkowych” gdyż nie zawierają wszystkich danych wymaganych przez ustawę o rachunkowości
  • wyciągi z ksiąg rachunkowych „sekuryku” nie są dokumentem urzędowym (wyrok Trybunału Konstytucyjnego z P 1/10 z 11 lipca 2011)
  • wyciągi z ksiąg rachunkowych „sekuryku” mogą nie zostać uznanie za dowód istnienia roszczenia

A tu – aby nie być gołosłownym – przykładowy efekt moich zmagań z „sekuryku”:

Niestandaryzowany Sekurytyzacyjny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty

 

Odpowiedzialność jednoosobowego przedsiębiorcy przekształconego w spółkę

Leszek Bloch        14 lutego 2017        2 komentarze

Na pewno ucieszy to wierzycieli: kilka dni temu Sąd Najwyższy jasno wypowiedział się na temat odpowiedzialności przedsiębiorcy jednoosobowego przekształconego w spółkę. Taka odpowiedzialność wydaje się oczywista ze zdroworozsądkowego punktu widzenia – niemniej w praktyce pojawiało się wiele „ale” 🙂 ….

Gdybyś nie wiedział: przedsiębiorca jednoosobowy może przekształcić działalność prowadzoną na podstawie wpisu do ewidencji w spółkę zaś taka spółka jest podmiotem  odrębnym od tego przedsiębiorcy. Taki przedsiębiorca może przekształcić się w spółkę kapitałową (np: spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością) i zostać wspólnikiem spółki.  W spółkach kapitałowych wspólnicy nie odpowiadają za długi spółki.

Co prawda przepisy KSH dotyczące przekształceń [art. 584 (13)] przewidują trzyletnią odpowiedzialność jednoosobowego przedsiębiorcy za jego zobowiązania sprzed dnia przekształcenia – niemniej jak zasygnalizowałem było wiele „ale” gdyż jak to zwykle bywa „diabeł tkwi w szczegółach” 🙂 a „racjonalny ustawodawca” sprawy nie ułatwił 🙂

Sprawa rozbijała się właśnie o ten trzyletni okres:

  • czy traktować go jako okres przedawnienia który można przerwać czy też nie,
  • czy upływ tego terminu sąd ma uwzględniać z urzędu czy na zarzut,
  • czy po jego upływie odpowiedzialność jednoosobowego przedsiębiorcy bezwzględnie wygasa czy też nie

Sąd Najwyższy z jednej strony wskazał że 3 letni (po przekształceniu) okres odpowiedzialności przekształconego w spółkę jednoosobowego przedsiębiorcy:

  • nie jest okresem przedawnienia
  • nie można przerwać jego biegu
  • jest uwzględniany przez sąd z urzędu (a nie na zarzut pozwanego)

ale:

  • sam upływ terminu nie wystarcza do tego aby zakończyła się odpowiedzialność osoby fizycznej po przekształceniu jej działalności w spółkę
  • odwołał się do celu przepisu tj. ochrony wierzyciela

i …

w odpowiedzi na pytanie prawne czy wniesienie pozwu przerywa bieg terminu wpływającego na odpowiedzialność przekształconego jednoosobowego przedsiębiorcy odpowiedział w uchwale z dnia 7 lutego 2017 sygn.akt. III CZP 98/16

Dłużnik będący osobą fizyczną ponosi solidarną odpowiedzialność na podstawie art. 584[13] k.s.h., jeżeli wierzyciel wytoczy przeciwko niemu powództwo w okresie biegu terminu określonego w tym przepisie.

Takiej samej odpowiedzi Sąd Najwyższy udzielił w podjętej tego samego dnia  uchwale sygn.akt. III CZP 113/16

O 40 EURO, odsetkach i nie tylko

Leszek Bloch        07 lutego 2017        2 komentarze

W miniony poniedziałek uczestniczyłem w wykładzie zmian w k.p.c. na tle dotychczasowej sądowej praktyki orzeczniczej. Jako że prowadzę kancelarię o profilu procesowym temat ten jest dla mnie i tych których reprezentuję przed sądem nieustająco interesujący. Nie bez znaczenia była i  osoba prowadzącego wykład –  wieloletniego sędziego gospodarczego SSR Artura Żuka, obecnie Prezesa SR Lublin Wschód z/s w Świdniku- ponieważ znajomość tzw. praktyki wydziałowej ma dla pełnomocnika ogromne znaczenie. Jeśli dodać że punkt widzenia prelegenta może podzielać także przyszły narybek sędziowski (sędzia Żuk jest także wykładowcą w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury)- to na takim wykładzie wypadało mi po prostu być 🙂 Wspominałem zresztą w jednym z wpisów o poprzednim wykładzie Najczęstsze błędy wierzycieli w procesie).

Czego zatem się dowiedziałem?

Otóż jak wynika z obserwacji ww. sędziego i innych sędziów świdnickiej „ósemki” – ok. 60 % pozwów o zapłatę zawiera błędnie oznaczone żądanie odsetek.

Zatem jeśli jesteś wierzycielem i pozwy redagujesz/podpisujesz samodzielnie, względnie czynią to Twoi pracownicy czy księgowa z biura rachunkowego – sprawdź czy przypadkiem sprawy nie są rozpoznawane w GC (postępowanie zwykłe=rozprawy=dłuższy czas postępowania=większe koszty) gdyż prawidłowo określone żądanie pozwu kwalifikuje go zwykle do GNc (postępowanie nakazowe lub upominawcze rozpoznawane na posiedzeniach niejawnych a przez to szybsze i zwykle tańsze).

Gdy to się potwierdzi zastanów się czy nie powierzyć takich spraw do prowadzenia radcy prawnemu czy adwokatowi lub też – jeśli nadal (zamiast rozwijać swój biznes) chcesz trawić czas na czymś na czym niezupełnie się znasz – zweryfikuj swoją wiedzę o zmianach w zakresie odsetek jakie zaszły od 1 stycznia 2016 (tutaj podrzucę Ci kilka pomocnych wpisów:

Odsetki 2017 porównanie z 2016 i 2015 zmiany?

Odsetki 2016; zmiany, porównanie z 2015

Odsetki ustawowe, umowne, w transakcjach handlowych po zmianach 2016; zestawienie tabela

W jakim terminie przedawniają się odsetki?

Jakie odsetki między przedsiębiorcami a jakie z udziałem konsumentów

Jak żądać odsetek w pozwie

Kolejne problemy poruszane na wykładzie dotyczyły kwalifikacji w procesie dowodów jako spóźnionych i tutaj faktycznie została przedstawiona pogłębiona analiza tematu na tle aktualnego orzecznictwa (mam nadzieję że wiesz jak ważne jest zgromadzenie dowodów na samym początku, kiedy je zgłaszać, co zrobić gdy pojawią się później i jak to czynić aby nie były uznane za spóźnione)

Zaskoczyło mnie natomiast prezentowane podejście względem żądania równowartości 40 EURO tytułem zryczałtowanej rekompensaty kosztów dochodzenia roszczeń – bowiem nijak nie przystawało do tego co można wprost wywieść z przepisów lub z orzeczeń Sądu Najwyższego. Na przykładzie 40 EURO można było dostrzec jak duże znaczenie ma tzw: praktyka wydziałowa – bowiem stanowisko Sędziego Żuka podzielane jest przez sędziów VIII Wydziału Gospodarczego SR Lublin Zachód – także jeśli zamierzasz dochodzić 40 EURO albo jesteś pozwany z tego tytułu – być może mogę Ci pomóc 🙂

Ubezpieczać transakcje czy nie

Leszek Bloch        27 stycznia 2017        2 komentarze

Wielu przedsiębiorców boryka się z odpowiedzią na pytanie czy ubezpieczać transakcje czy też nie. Czasami dzielą się wątpliwościami ze mną i oczekują porady w tym zakresie. Mówię im wówczas że to ich decyzja i ocena ryzyka a przy tym powtarzam to co kiedyś usłyszałem od mojego klienta – także przedsiębiorcy.

Otóż przedsiębiorca ów przekalkulował opłacalność takiego przedsięwzięcia i doszedł do następujących wniosków: kwotę składki jaką miałby uiszczać z tytułu ubezpieczenia transakcji odkładał na osobne konto i na koniec roku dokonywał obrachunku tzn. czy miał w danym roku tzw. „wtopy” których mógłby uniknąć korzystając z ubezpieczenia i ile ubezpieczyciel by mu wówczas wypłacił. Jeśli dany rok zakończył się bez takich „wpadek” – kwota składek jakie zaoszczędził i innych kosztów związanych z obsługą umowy ubezpieczenia stanowiła czysty zysk 🙂 zaś jeśli takowe się zdarzyły wówczas odejmował koszty ubezpieczenia od sumy jaką otrzymałby tytułem odszkodowania.

Wyszedł z prostego założenia: ubezpieczenie musi się ubezpieczycielowi opłacać a skoro tak to za tę opłacalność płacą przedsiębiorcy zawierający z ubezpieczycielem umowę.

Analizowałem umowę jaką mu zaproponowano: ubezpieczający transakcję przedsiębiorca zyskiwał ochronę – ale jedynie w granicach określonych przez ubezpieczyciela: tj. w ramach przyznanego przez ubezpieczyciela limitu zaś ewentualne odszkodowanie nie wynosiło wcale 100 % owego limitu tylko np: 80% zaś 20% obarczone było ryzykiem ubezpieczającego obrót przedsiębiorcy i wypłacane było po wyegzekwowaniu roszczeń od dłużnika.

Z polskiego na nasze: jeśli chciał sprzedać klientowi towar na 100 tys. zł – zaś ubezpieczyciel skłonny był ubezpieczyć jedynie 10 tys. zł to w razie zaistnienia szkody tj. braku zapłaty ze strony kontrahenta ubezpieczyciel wypłacał ubezpieczającemu transakcję jedynie 8 tys. zł jako 80% od ubezpieczonej kwoty 10 tys. zł.

Mało tego jeśli  przedsiębiorca zdecydował się jednak sprzedać ponad limit to płacił składkę za ubezpieczenie od wartości faktycznie sprzedanej. Wynikało z tego że mimo iż ubezpieczony był limit to kwotę za ubezpieczenie płaciłby od całego obrotu – także przekraczającego limit – w omawianym przykładzie płaciłby od 100 tys.zł. Do tego nie można zapominać, że jeśliby ubezpieczyciel wypłacił w danym roku odszkodowanie wówczas w roku kolejnym składka wzrośnie.

Do tego nie można było wyłączyć poszczególnych (sprawdzonych i terminowo płacących) kontrahentów od ubezpieczenia i składkę płaciło od wszystkich transakcji wszystkich kontrahentów.

Wspomniany przedsiębiorca nie zdecydował się na ubezpieczenia ale niektórzy inni moi klienci postanowili spróbować przy czym w umowie z ubezpieczycielem zastrzegli aby sprawy przeciwko dłużnikom dochodzone w ramach ubezpieczenia prowadził wybrany pełnomocnik tzn. „ich” pełnomocnik – czyli ja 🙂 Chcieli mieć pewność że proces i egzekucja będą prowadzone jak należy 🙂 Po roku z uwagi na szkodowość składka wzrosła na tyle że klienci zrezygnowali z ubezpieczenia – niemniej przez rok byłem pełnomocnikiem jednego z największych ubezpieczycieli transakcji 🙂

Jeśli ubezpieczasz transakcje wiedz że także wówczas możesz mieć swojego pełnom0cnika 🙂