Zastrzeżenie własności rzeczy sprzedanej – aspekty praktyczne

Leszek Bloch        23 czerwca 2016        Komentarze (0)

Zapis o treści „towar do czasu zapłaty stanowi własność sprzedawcy” lub innej o analogicznym znaczeniu – pojawia się nader często zarówno na fakturach jak i w umowach i ….. równie często ma znikome znaczenie 🙂  Zastanawiałeś się nad praktycznymi aspektami takiego zastrzeżenia i warunkami jakie należy spełnić aby z niego skorzystać? Zastanawiałeś się wreszcie w jakich okolicznościach można się powoływać na zastrzeżenie własności rzeczy sprzedanej i do kiedy można z niego skorzystać?

Moja blogowa koleżanka –  łódzka radca prawny Magdalena Bojaryn w interesującym cyklu 11 rzeczy, o których musisz pamiętać przy zawieraniu umów – jeden z artykułów poświęciła właśnie umownemu zastrzeżeniu prawa własności. Polecam go Twojej uwadze.

Aby nie powielać informacji tam zawartych – dodam jedynie kilka uwag:

Zastrzeżenia własności nie zastosujesz do usług. Odnosi się tylko do rzeczy.

Zastrzeżenie własności powinno być elementem umowy sprzedaży a pamiętaj że faktura to nie umowa a jedynie zwykle potwierdzenie umowy ustnej.Oznacza to że musisz wykazać że kontrahent zgodził się na zastrzeżenie własności do czasu zapłaty ceny.

Dla otuchy dodam że SN uznał dopuszczalność zastrzeżenia własności w treści faktury VAT i z treści uzasadnień nie wynika aby koncentrował się na pisemnej akceptacji takiej klauzuli przez kontrahenta większą wagę przywiązując innych aspektów (wyrok z 10.10.2003 r., II CK 119/02; wyrok z 24.07.2008 r., IV CSK 87/08). Polecam przy tej okazji poczytanie o należytej staranności 🙂

Musisz wybrać czego się domagasz w procesie. Jeżeli sprzedawca wystąpił na drogę sądową o zapłatę ceny, nie może następnie domagać się wydania mu sprzedanej rzeczy z powołaniem się na zastrzeżenie własności. (Wyrok SN z dnia 21 stycznia 1999 r., sygn. I CKN 955/97)az

Zwykle jeśli chciałbyś się powoływać na zastrzeżenie własności powinieneś zadbać o tzw. datę pewną.

Dla pocieszenia nadmienię, że brak opatrzenia umowy datą pewną (zd. 2 § 1 art. 590 k.c.), nie w każdych okolicznościach dyskwalifikuje roszczenia sprzedawcy składającego powództwo z powołaniem się na zastrzeżenie własności :). Data pewna ma tak na prawdę znaczenie w stosunku do wierzycieli kupującego. W procesie opartym o zastrzeżenie własności który w imieniu sprzedawcy (z sukcesem 🙂 ) jakiś czas temu przeprowadziłem data pewna zastrzeżenia nie miała większego znaczenia:) )

Zastrzeżenie własności oznacza ni mniej ni więcej, iż do czasu zapłacenia ceny kupujący nie będąc właścicielem rzeczy (zastrzeżenie) jest uprawniony do jej posiadania i do czasu upływu terminu płatności sprzedawca nie może domagać się zapłaty czy też zwrotu rzeczy,  natomiast po upływie terminu płatności kupujący traci uprawnienie do posiadania rzeczy a sprzedawca zyskuje prawo odebranie rzeczy.

Ministerstwo Sprawiedliwości na swoich stronach internetowych pod nad wyraz populistycznym tytułem „koniec nadużyć komorników” podało jakie „remedium” ma zastosować  na ww. bolączkę wraz z tabelą najważniejszych zmian. Prawdę mówiąc przy lekturze założeń zmian przecierałem oczy ze zdumienia.Gdzie ochrona wierzyciela tj. tego który dochodzi swoich słusznych roszczeń? Dlaczego nikt w Ministerstwie Sprawiedliwości nie zastanawia się jak wprowadzić „koniec nadużyć dłużników”? Co jest powodem egzekucji? Przecież obyłoby się bez niej gdyby dłużnik spełnił swój obowiązek.

Przykładowo: Ministerstwa Sprawiedliwości ubolewa że obecnie „Ponad 75% skarg na komorników jest przez sądy oddalana. Są one bowiem mocno sformalizowane. Do odrzucenia skargi wystarczy nawet brak podpisu.” 

Można odnieść wrażenie, że Ministerstwo Sprawiedliwości zamiast się cieszyć – ubolewa, że jedynie 1/4 skarg jest zasadna 🙂 Idąc dalej – jeśli brak podpisu pod skargą jest zdaniem Ministerstwa Sprawiedliwości niewystarczającym powodem jej odrzucenia – to może tytułem równowagi zabraniać również odrzucania niepodpisanego pozwu 🙂 

Czy projektodawcy zmian mają świadomość że oddalenie = merytoryczne rozpoznanie skargi która została formalnie skutecznie wniesiona ale okazała się bezzasadna zaś odrzucenie = oznacza nierozpoznanie skargi z przyczyn formalnych tj. przekroczenia terminu, braku podpisu oznaczającego złożenie oświadczenia itp?

Cytowanie absurdów można mnożyć – ale najlepiej zrobisz jeśli zapoznasz się z nimi sam.

Jak już wspomniałem najważniejsze projektowane zmiany zaprezentowano w (kliknij): tabeli-zmian ustawy o komornikach sądowych i egzekucji.

I śmieszno i straszno…..

Pozwany przez bank. Czy da się wygrać z bankami w egzekucji?

Leszek Bloch        07 czerwca 2016        Komentarze (0)

Banki posiadają zwykle zabezpieczenia na majątku dłużnika o jakich inni wierzyciele mogą jedynie pomarzyć. Banki dysponują armią prawników i zasobami pieniężnymi pozwalającymi prowadzić długie i kosztowne procesy i nie boją się ich użyć. 🙂 Banki do niedawna miały zagwarantowaną uprzywilejowaną pozycję w dochodzeniu swoich roszczeń (BTE).Czy inni wierzyciele mają szansę wygrywać z bankami w egzekucji? Mają.

Niedawno zakończyłem ponad trzyletni proces z jednym z banków. Reprezentowałem egzekwującego wierzyciela pozwanego przez bank będący również wierzycielem. Tak to jest w egzekucji: walczysz nie tylko z dłużnikiem ale i z innymi wierzycielami. 🙂

W marcu 2013r. bank wytoczył powództwo o zwolnienie przedmiotu spod egzekucji. Zapadłe po ponad roku orzeczenie sądu I instancji było niekorzystne dla mojego mocodawcy. Ponieważ orzeczenia niekorzystne uważam z założenia za niesprawiedliwe 🙂 zaskarżyłem owo orzeczenie zaś sąd II instancji podzielił moje obiekcje i sprawa przekazana do ponownego rozpoznania. Po przekazaniu sprawy sąd I instancji przychylił się do mojej argumentacji i wydał orzeczenie które uznałem za słuszne 🙂 Niestety (albo „stety” – biorąc pod uwagę wynik końcowy i rozstrzygnięcie o kosztach procesu 🙂 ) bank czy też jego pełnomocnik również stał na stanowisku, że „sprawiedliwość musi być po jego stronie” i zaskarżył orzeczenie sądu I instancji ponownie rozpatrującego sprawę. Sąd II instancji i tym razem uznał moje argumenty oddalając złożony przez bank środek zaskarżenia (z lubością czytałem łechcące moją próżność słowa uzasadnienia sądu doceniającego rozmiar nakładu pracy pełnomocnika, którego rezultatem jest złożenie treściwych, a zarazem opatrzonych niezbędną i trafnie dobraną argumentacją jurydyczną pism oraz udział w rozprawie. Działanie pełnomocnika dowodzi znawstwa i rozumienia problematyki i praktyki procesowej” 😉 )

Żarty żartami ale wracając do sprawy i pozwolę sobie przytoczyć (ku przestrodze dla innych wierzycieli ) fragment uzasadnienia orzeczenia sądu II instancji definitywnie kończącego sprawę:

Podnieść należy, że strona przed wytoczeniem powództwa obowiązana jest wszechstronnie rozważyć, czy przysługuje jej dochodzone roszczenie, w jakim zakresie oraz od kogo może żądać jego zaspokojenia i w jakiej wysokości. Powód jest profesjonalnym podmiotem na rynku usług bankowych. W tej sytuacji należy od niego wymagać rozwagi i odpowiedniego przygotowania przed wytoczeniem powództwa. Decydując się na wytoczenie powództwa musi się również liczyć z konsekwencjami procesowymi swoich działań.

Jedynym minusem całej sprawy był czas:

  • pozew banku: 11 marca 2013
  • orzeczenie sądu I instancji: 24 lipca 2014
  • przekazanie przez sąd II instancji sprawy do ponownego rozpoznania sądowi I instancji: 2 kwietnia 2015
  • ponowne rozpoznanie sprawy przez sąd I instancji: 31 sierpnia 2015
  • ponowne orzeczenie sądu II instancji oddalające środek zaskarżenia banku: 12 maja 2016

Na kanwie niniejszej sprawy można śmiało przeciwstawić reklamowy slogan „duży może więcej”  – oddający siłę i możliwości banków w starciu z mniejszymi podmiotami – z inną (budującą) prawdą  „masa ciśnie w dół” (zapamiętałem ją z wywiadu udzielonego przez prof. Bogusława Wolniewicza) – pokazującą słabe strony gigantów i tym samym szanse ich przeciwników 🙂

Kiedy wzywać dłużnika do zapłaty

Leszek Bloch        02 czerwca 2016        Komentarze (0)

Jakiś czas temu pisałem o tym czy wzywać dłużnika do zapłaty zaś całkiem niedawno: jak wzywać do zapłaty. Teraz kolejna sprawa: kiedy wzywać do zapłaty? (Chodzi mi tu o sytuacje gdzie wezwanie nie jest warunkiem wymagalności roszczenia).

Mam wrażenie że w obecnych relacjach biznesowych wręcz utarł się zwyczaj wzywania do zapłaty w ostateczności – często przed samym skierowaniem sprawy do sądu (zdarza się, że na granicy przedawnienia). Ba – pokutuje przeświadczenie, że domaganie się zapłaty zaraz po upływie terminu płatności będzie uznane przez kontrahenta za nieeleganckie. 🙂 Tak – zdarza się że wierzyciele wstydzą się upominać o swoje! Jeśli i Ty wierzycielu tak sądzisz to wiedz, że sam sobie szkodzisz – a przecież Twoim obowiązkiem jest dbanie o własne interesy. To uchybiający terminowej zapłacie dłużnik a nie żądający jej wierzyciel narusza zasady rzetelności kupieckiej. Wiedz także, że właśnie pobłażliwość wierzycieli w stosunku do spóźniających się z  zapłatą dłużników doprowadziła w ciągu ostatnich kilkunastu lat do sytuacji gdzie opóźnienie jest normą, zaś zapłata w terminie jedynie wyjątkiem. Pewnie powtórzysz jeden z utartych tekstów jakie słyszysz od dłużników: „zapłata z niewielkim kilkudniowym czy kilkutygodniowym opóźnieniem  to tak jak zapłata w terminie”, „wszyscy tak robią”, „jakbym miał to bym zapłacił”, „jak będę miał to zapłacę”, „zapłacę jak mi zapłacą” itp.

Proponuję coś zupełnie innego: wywierać presję na terminową zapłatę, wysyłać wezwanie do zapłaty zaraz po upływie terminu płatności, głośno i wyraźnie nie zgadzać się na nawet małe opóźnienia.

Być może powiesz, że stracisz klientów którzy odejdą do konkurencji, która nie jest tak rygorystyczna. Zastanów się zatem czy Twój kontrahent współpracuje z Tobą dlatego że tolerujesz opóźnienia czy też z innych względów (dobre ceny, szeroki asortyment towaru i jego dostępność, terminowość i jakośc usług itp.)

Zapłata terminowa oznacza zapłatę najpóźniej w ostatnim dniu odroczonego terminu płatności zaś zapłata nawet jeden dzień po terminie jest zapłatą z opóźnieniem. Obecnie większość firm finansuje swoją działalność kredytami bankowymi które kosztują. Udzielając kontrahentowi limitu kupieckiego odroczonego terminu płatności – de facto  udzielasz mu kredytu – zatem nie zgadzaj się na jednostronną zmianę jego ram przez kontrahenta – zaś jak już tak się zadzieje –patrz w przyszłość i żądaj poręczeń. Nie zapominaj także o żądaniu odsetek.

Kiedy zatem wzywać do zapłaty?

Wezwanie do zapłaty powinieneś wysłać niezwłocznie po upływie terminu płatności – nie później do 7 dni od upływu terminu. W ten sposób dajesz swojemu kontrahentowi sygnał, że dbasz o swoje interesy. Często pada pytanie ile wezwań należy wysyłać albo czy po częściowej wpłacie dłużnika należy ponawiać wezwanie. Otóż nie jestem zwolennikiem zasypywania dłużnika masą wezwań o różnym nasileniu możliwych sankcji i uważam że jeśli nie zapłaci po pierwszym wezwaniu – to nie zapłaci również po kolejnym. Częściowa wpłata także nie zobowiązuje Cię do ponawiania i uaktualniania wezwania.

Jak długo czekać na dobrowolna zapłatę?

Uważam, że czas na polubowne, przedsądowe załatwienie sprawy obejmujący min. wezwanie do zapłaty i oczekiwanie na reakcję drugiej strony, ustalenie ewentualnych zasad spłaty i ich zabezpieczeń nie powinien przekroczyć 3 miesięcy od daty wymagalności roszczenia tj. od terminu płatności. Jeśli nie uda się Ci się rozwiązać problemu w tym przedziale czasowym –  kieruj sprawę do sądu.

Jak wzywać do zapłaty?

Leszek Bloch        31 maja 2016        Komentarze (2)

Zastanawiałeś się kiedyś co powinno zawierać wezwanie do zapłaty? Albo jak sformułować wezwanie aby było atutem w sądzie wobec milczenia Twojego dłużnika? Pisałem  kiedyś o tym jak sądy oceniają milczenie dłużnika po wezwaniu do zapłaty. Okazuje się że całkowicie inaczej niż wierzyciele :).

Zaryzykuję tezę, że mało kto zwraca uwagę jaką treść wezwanie do zapłaty zawiera  – tylko drukuje „gotowca” z programu. Jeszcze mniej osób zadaje sobie trud odczytania takiego wezwania z pozycji dłużnika. Jeśli tak jest – nie dziw się że Twój dłużnik traktuje takie wezwanie jako jedynie rutynowe działanie i mało znaczący świstek. Nie dziw się także że sądy nie podzielają Twojego przeświadczenia o zasadności roszczenia jedynie z powodu zignorowania przez dłużnika wezwania. 🙂

Może pomyślałeś w tej chwili, że oczekiwałbym wezwania najeżonego sankcjami z powodu braku zapłaty albo też sążnistych elaboratów z obszernym opisem wszelkich możliwych działań jakie mógłbyś podjąć 🙂 czy też wielu wezwań z gradacją plag jakie mają dopaść niesolidnego dłużnika?

Nie, nie chodzi mi o tzw. „straszaki” wysyłane przez firmy windykacyjne. Nie chodzi mi także o zarzucanie dłużnika dużą ilością korespondencji (w takich przypadkach kolejne wezwania zwykle lądują w koszu wraz z ulotkami reklamowymi).

Nie chodzi mi w końcu o opatrywanie wezwań tzw. pieczęciami prewencyjnymi wszelkiej maści i treści. Z mojego doświadczenia – wobec mnogości kancelarii i innych podmiotów oferujących ww. usługę – nie robi to już na nikim wrażenia – co nie zmienia faktu że zachęcający do skorzystania z ich wyjątkowej pieczęci będą twierdzić co innego 🙂 (Zresztą sam mam taką pieczęć w ofercie i jeśli wierzysz w moc zaklęć o monitorowaniu płatności przez moją kancelarię – zapraszam :))

Nie idzie mi w końcu o ostrzeżenia o wpisaniu dłużnika do wszelkich możliwych rejestrów ani o wskazanie podstawy prawnej żądania. Co prawda zwykle wezwanie do zapłaty zawiera typowe sformułowanie „na podstawie art. 481 i 482 kc wzywam do zapłaty według poniższego zestawienia” albo „na podstawie art. 454 kc wzywam do zapłaty następujących faktur” – ale nie one stanowią przecież o zasadności wezwania.

Co zatem powinno zawierać wezwanie do zapłaty aby można było je w pełni wykorzystać w sądzie?

Zastanów się co powinieneś wykazywać i dowodzić przed sądem?

Powinieneś dowodzić, że to co miałeś wykonać wykonałeś i to dobrze.

Nikt nie wymaga od Ciebie dowodzenia, że Twój dłużnik czegoś nie zrobił.

To samo powinno zawierać wezwanie do zapłaty.

Nie pisz w wezwaniu jedynie tego, że domagasz się zapłaty za wystawione faktury. Samo wystawienie faktury nie przesądza o zasadności roszczenia. Faktura może być wystawiona zarówno po jak i przed spełnieniem świadczenia wzajemnego.

Wyartykułuj natomiast, że swoje świadczenie spełniłeś w sposób należyty zgodnie z umową i stosownie do ustaleń wystawiłeś i doręczyłeś fakturę. Wezwij też dłużnika do złożenia wyraźnego pisemnego oświadczenia jeśli kwestionuje Twoje żądanie. Wierz mi zignorowanie takiego wezwania przez Twojego dłużnika będzie inaczej oceniane przez sąd aniżeli pozostawienie bez odpowiedzi kolejnego typowego wezwania wzywającego do zapłaty faktur i upstrzonego „pieczęciami prewencyjnymi”.

I jeszcze jedno: jeśli w wezwaniu wyznaczasz termin spełnienia świadczenia i wskazujesz działania jakie zastosujesz w razie niezastosowania się dłużnika do wezwania – w postaci np: powództwa sądowego – bądź konsekwentny – bo nic tak nie rozwydrza dłużnika jak poczucie bezkarności.