Lokowanie produktu

Leszek Bloch        08 sierpnia 2018        3 komentarze

Znowu jestem. Przede mną sterta przed chwilą odebranej – a awizowanej w trakcie mojej nieobecności – korespondencji (skromnie licząc: kilkadziesiąt listów poleconych). Zaraz się do nich zabiorę.

Miałem zacząć ten wpis tak jak mec. Jolanta Budzowska (pozdrawiam) w niedawnym artykule: Gdzie byłam, kiedy mnie nie było? ale zaniechałem tego gdyż w przeciwieństwie do autorki bloga pomyłkalekarza.pl nie byłem przez cały okres nieobecności pochłonięty takimi ważkimi obowiązkami zawodowymi (udział w konferencji American Association for Justice – amerykańskiej organizacji zrzeszającej prawników zajmujących się szkodami na zdrowiu  – gratuluję 🙂 ) a po prostu – po części – zrobiłem sobie przerwę regeneracyjną.

Gdzie byłem i co robiłem?

Tradycyjnie od kilku lat wybrałem się tutaj.

Tu korzystałem z kąpieliska.

Na spływy kajaki wypożyczałem tutaj

Z parku linowego korzystałem tutaj

Na piesze wycieczki polecam wybrać się tu, tu oraz tu

Jedzenie polecam tutaj oraz tu

Żeby jednak nie wyszło na to, że przez cały mojej blogowej nieobecności czas odpoczywałem 🙂

Przeciwnie: czerwiec i lipiec był dla mnie szczególnie pracowity ( z powodów wskazanych chociażby tu i tu) – a i w sierpniu nie narzekam na brak zajęcia 🙂

Dlaczego?

Otóż przed okresem urlopowym sądy nieco „przyspieszają” co przekłada się na to, że okresie wakacyjnym kancelarie zarzucane są korespondencją sądową 🙂

Portal informacyjny sądów wskazuje, że prowadzę sporo spraw.

W roku 2018 na portalu informacyjnym sądów samej tylko apelacji lubelskiej ujawniono mnie jako pełnomocnika w 95 nowych sprawach.

 

podczas gdy według portalu informacyjnego sądów apelacji lubelskiej ogólna liczba spraw w jakich wystąpiłem jako pełnomocnik przekracza już 1500

Przekłada się to na ilość otrzymywanej korespondencji. Część z niej wymaga odpowiedzi w określonym terminie.

Przy takiej liczbie spraw jest co robić a szukanie wytchnienia wydaje się usprawiedliwione. Na tym kończę usprawiedliwianie i wracam do pracy 🙂

Używałem ich głównie do opłat kancelaryjnych za nadanie klauzuli wykonalności albo za odpis orzeczenia. Teraz są już wspomnieniem. Dnia 30 czerwca 2018 wyszły z użycia tradycyjne (papierowe) znaki opłaty sądowej. Do tego dnia można było wykorzystać posiadane zapasy takich znaków.  Już nie nabędziesz papierowych ani nie zwrócisz ich zapasów.

Od 1 lipca 2018 r. znaki opłaty sądowej funkcjonują wyłącznie w formie elektronicznej.  Taki elektroniczny znak opłaty sądowej ma postać kodu kreskowego i numerycznego składającego się z 14 cyfr arabskich. Kod ten odpowiada zapisowi w bazie danych systemu e-Płatności.

E-znak” opłaty sądowej może mieć dowolny nominał. Zabezpieczenia systemu mają umożliwiać wyłącznie jednokrotne wykorzystanie elektronicznego znaku opłaty sądowej.

Elektroniczne znaki opłaty sądowej „e-znaki” zakupisz na stronie https://oplaty.ms.gov.pl/znaki-oplaty-sadowej/zakup lub (wydrukowane na etykietach samoprzylepnych) w kasach sądowych.

Za pośrednictwem portalu e-Płatności (strona https://oplaty.ms.gov.pl/zaplata-do-sprawy) możesz też bezpośrednio uiścić opłaty sądowe z wykorzystaniem natychmiastowych przelewów internetowych (pay-by-link) oraz kart kredytowych.

Oczywiście możesz też dokonywać opłat tradycyjnym przelewem lub gotówką w kasie sądu.

Więcej informacji: na stronach sądów oraz https://oplaty.ms.gov.pl/instrukcja-obslugi

Nie rozjuszaj rzeźnika i wpłaty zaliczaj zgodnie ze wskazaniem dłużnika

Leszek Bloch        27 czerwca 2018        7 komentarzy

Wczoraj odwiedził mnie przedstawiciel zacnego cechu masarzy i rzeźników (nawiasem mówiąc okazało się, że już kiedyś dotarł do mnie uzyskawszy rekomendację z jakiegoś forum motocyklistów i wówczas udało mi się skutecznie pomóc). Od progu oznajmił mi, że wyedukował się już nieco na moim blogu – teraz zaś zasobny w  podstawowy zasób wiedzy postanowił w trakcie bezpośredniego spotkania zgłębić temat kolejności zaliczania wpłat – w osobiście dotyczącej go sprawie.

Otóż zgłosił się ze sprawą, która jak mało która 🙂 w mojej praktyce zawodowej stanowić może wręcz podręcznikowy przykład: jak dłużnik powinien wskazywać sposób i kolejność zaliczania wpłat oraz jak nie powinien się zaliczać wpłat dłużnika wierzyciel.

Wspomniany wędliniarz został pozwany przez jedną ze spółdzielni mieszkaniowych o zapłatę niewielkiej kwoty wynikającą (jeśli wierzyć uzasadnieniu pozwu) z czterech faktur. Choć dotychczas pilnował terminowych wpłat to początkowo myślał, że może czegoś zapomniał dlatego też po otrzymaniu pozwu udał się do powódki celem wyjaśniania: co z czego wynika i dlaczego nie był wzywany do zapłaty na adres wskazany przez powódkę w pozwie. Niestety (dla powódki) pozwany masarz został tam potraktowany obcesowo nic się nie dowiedział (wyjaśnienia pracowników powódki w stylu: „tak mamy w komputerze” – nie sposób przyjąć za wystarczające 🙂 )- co wzburzyło w nim krew i w konsekwencji sprowadziło w progi mojej kancelarii. Postanowił upuścić krwi 😉 powódce.

Pozwany jegomość okazał się niezwykle skropulatny. Prześledził kilka lat w systemie bankowym za pośrednictwem którego dokonywał wpłat i wyszperał dokładnie te, które stanowiły rozliczenie dochodzonych pozwem faktur. Nie dokonywał przelewów bez opisu. Nie dokonywał wpłat częściowych. Dokładnie opisywał w treści przelewów faktury które płaci. Mało tego –  był wręcz podręcznikowym przykładem należycie starannego dłużnika. Nie dość, że wpisywał w tytule przelewu numer każdej faktury to jeszcze kwota przelewu dokładnie odpowiadała kwocie faktury – względnie sumie wskazanych w tytule przelewu faktur.

Po krótkiej weryfikacji okazało się, że wszystkie faktury wskazane w pozwie przez powódkę jako niezapłacone – faktycznie były co do jednej zapłacone przez pozwanego i to przed upływem terminu płatności zaś każdy przelew w swej treści zawierał numery rozliczanych faktur. Tym samym pozwany idealnie wpisał się w ramy przepisu wart. 451 §1.  kodeksu cywilnego który w zdaniu pierwszym stanowi:

Dłużnik mający względem tego samego wierzyciela kilka długów tego samego rodzaju może przy spełnieniu świadczenia wskazać, który dług chce zaspokoić.

Ponieważ pozwany z żadną z faktur nie popadł w opóźnienie to nie powstały odsetki z tego tytułu i wierzyciel nie uzyskał możliwości zaliczenia wpłaty w pierwszej kolejności na odsetki – do czego w razie opóźnienia dłużnika mogłaby uprawniać wierzyciela treść zdania drugiego wspomnianego artykułu  451 §1.  kodeksu cywilnego:

Jednakże to, co przypada na poczet danego długu, wierzyciel może przede wszystkim zaliczyć na związane z tym długiem zaległe należności uboczne oraz na zalegające świadczenia główne).

W opisanej sytuacji wskazania przez dłużnika który dług zaspokaja wpłatą wierzyciel nie miał prawa zaliczenia wpłaty na inne długi – chociażby te najstarsze. Możliwość taka aktualizuje się dopiero w braku oświadczeń stron co do kolejności zaliczania wpłat. Stanowi o tym § 3 art. 451 kodeksu cywilnego:

W braku oświadczenia dłużnika lub wierzyciela spełnione świadczenie zalicza się przede wszystkim na poczet długu wymagalnego, a jeżeli jest kilka długów wymagalnych – na poczet najdawniej wymagalnego.

Uzbrojony w wypełniony formularz wniesionego już sprzeciwu właściciel masarni spokojnie już oczekuje na werdykt sądu, zaś jeszcze nieświadoma tego faktu spółdzielnia dalej będzie niefrasobliwie zaliczać wpłaty wedle swego uznania. Do czasu kolejnej sprawy…..do czasu, aż znowu komuś krew uderzy do głowy 🙂

P.S. Jeśli jesteś wierzycielem: sprawdzaj treść wpłat dłużnika – bo to jemu w pierwszej kolejności przysługuje prawo wskazania na co wpłaca. To sprawdzanie jest – wbrew pozorom – bardzo istotne -gdyż w niesprzyjających okolicznościach (zaliczywszy wpłatę na roszczenie na które nie miałeś prawa zaliczyć oraz biorąc pod uwagę upływ czasu) możesz się obudzić z przedawnionym roszczeniem. Jeśli takiego sprawdzania nie masz we krwi, dołóż starań aby nawyk tego rodzaju wszedł Ci w krew. Unikniesz wówczas rozczarowań i będziesz mógł rozgrywać tego typu sprawy z zimną krwią. Pamiętaj o tym zwłaszcza, że niedługo wchodzi w życie krótszy okres przedawnienia.

Na koniec polecam Ci lekturę wpisu o kolejności zaliczania wpłat: http://leszekbloch.pl/jak-zaliczac-wplaty-dluznika/

Widzę, że cieszy się on rosnącą popularnością 🙂

Nie trać czujności gdy grywasz w bilard z pełnomocnikiem przeciwnika

Leszek Bloch        22 czerwca 2018        2 komentarze

Kilka tygodni temu przydarzyła mi się zabawna historia, która początkowo zabawnie nie wyglądała….

Przed ostatnią rozprawą trwającego kilka lat procesu zadzwonił mianowicie wspólnik reprezentowanej przeze mnie spółki z oświadczeniem, że chce zmienić pełnomocnika i przekazać sprawę do prowadzenia innej kancelarii – gdyż jego zdaniem sprawa jest źle prowadzona.

Jako, że taka sytuacja zdarzyła mi się po raz pierwszy – próbowałem dociec dlaczego tak uważa i co stoi za jego decyzją.

Wyjaśnił mi, że takich informacji (o złym prowadzeniu sprawy) udzielił mu pełnomocnik strony przeciwnej, który dodatkowo zapewnił go że to on tę sprawę wygra (a zatem ja i mój mocodawca niezawodnie ją przegramy).

Okazało się też, że mój mocodawca z pełnomocnikiem strony przeciwnej zna się od dziecka i ufa mu bardzo ponieważ jako młodzieńcy na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych przez całe lata  grywali razem w bilard zacieśniając przy tej okazji więzy przyjaźni 🙂 Przyjaciel mojego mocodawcy nie wskazał mu co prawda na czym owo złe prowadzenie sprawy miałoby polegać ale przecież jeśli przyjaciel tak twierdzi to na pewno tak jest – zwłaszcza jeśli przyjaciel jest fachowym pełnomocnikiem a do tego dobrze rozpoznawalnym na rynku.

Przedstawiłem mojemu mocodawcy swoje stanowisko w sprawie. Nie ukrywam, że było krańcowo odmienne od tego co usłyszał od swojego przyjaciela – stojącego w procesie po przeciwnej stronie. Nie twierdziłem co prawda, że na pewno proces wygram (bo za dużo zaskakujących sytuacji w procesie widziałem) ale wskazywałem, że dotychczas przeprowadzone dowody potwierdzają nasze stanowisko w sprawie i zakładać naszą przegraną byłoby co najmniej ryzykownie. Napomknąłem także, że to ostatnia rozprawa zaś postępowanie dowodowe zostało w zasadzie zakończone zatem zmiana pełnomocnika na tym etapie nic nie zmieni.

Od słowa do słowa stanęło na tym, że pozostaję nadal pełnomocnikiem, realizujemy moją strategię procesową zaś mój mocodawca zjawi się na rozprawie aby naocznie przekonać się o podstawach pewności swojego przyjaciela.

Jak się zakończyła ta historia? Otóż sąd w wyroku podzielił żądanie pozwu w całości i do tego stopnia, że ani na jotę nie zmienił wydanego uprzednio na jego podstawie nakazu zapłaty zaś mój mocodawca przyznał, że musi zweryfikować zaufanie którym dotychczas darzył przyjaciela 🙂

Dlaczego o tym piszę ?

Otóż jeśli zastanawiasz się nad zmianą pełnomocnika na chłodno rozważ wszelkie za i przeciw – tak jak uczynił to mec. Tomasz Kazubski w swoim niedawnym artykule o zmianie pełnomocnika na etapie pisania apelacji. (polecam ten artykuł jako rzeczowy i wyważony; nawiasem mówiąc przypomniał mi tę historię 🙂 )

Taka historia przydarzyła mi się po raz pierwszy ale niejednokrotnie proponowano mi wstąpienie do procesu w miejsce dotychczasowego pełnomocnika argumentując że tenże źle prowadzi sprawę. Ostrożnie podchodzę do takich propozycji. W większości przypadków które analizowałem to nie pełnomocnik był przyczyną niepowodzenia.

A już na pewno nie buduj opinii o swoim pełnomocniku w oparciu o twierdzenia przeciwnika procesowego czy jego pełnomocnika 🙂

Od 9 lipca 2018 krótsze przedawnienie

Leszek Bloch        18 czerwca 2018        11 komentarzy

Być może zastanawiasz się dlaczego wpisy na blogu leszekbloch.pl ostatnio nie ukazują się regularnie. No cóż: sam chciałbym aby było to częściej – ale doba ma tylko 24 godziny – a ten blog i tak jest pisany głównie nocą : ) (Mecenas Bartosz Gajek z piszący interesującego bloga: naratunekkreatywnym.pl w jednym z niedawnych artykułów celnie obrazowo pisał o sobie, że dogorywa nad laptopem o 22.00 :). Ja również 🙂 )

poprzednim wpisie zasygnalizowałem podpisanie przez Prezydenta ustawy skracającej ogólny okres przedawnienia z 10 do 6 lat i umożliwiającą sądom uwzględnianie przedawnienia z urzędu w sporach z konsumentami. Zmiana ta mo zmotywować wierzycieli Nowelizacja została już opublikowana. Od dnia publikacji liczy się termin po którym zmiany wejdą w życie. Ponieważ zmiany ogłoszono w Dzienniku Ustaw w dniu 8 czerwca 2018 zatem w zasadniczym kształcie wejdą one w życie po 30 dniach od ogłoszenia tj. w dniu 9 lipca 2018.  Link do Dziennika Ustaw z treścią ogłoszonej ustawy nowelizującej znajdziesz tutaj.

Jak to wpływa na cykl pracy mojej kancelarii?

Spraw grożących przedawnieniem a nie skierowanych do sądu – nie mamy. Zdarzało się co prawda, że zjawiał się ktoś na kilka dni przed przedawnieniem – ale na to już nie mam wpływu a stałych klientów uczulam na to – zwłaszcza, że z upływem czasu szansa na skuteczne wyegzekwowanie spada. Dlaczego ? Otóż zwykle Twój kontrahent nie działa w próżni. Zazwyczaj nie jesteś jego jedynym wierzycielem i zaciąga zobowiązania także u innych. Często jest tak, że do innych kieruje się gdy wyczerpał u Ciebie kredyt kupiecki lub pozostaje w opóźnieniu i nie ma środków na zapłatę.

Zbyt długo zastanawiając się czy już kierować sprawę do sądu czy może jeszcze poczekać i dochodząc swoich roszczeń nie od razu a z opóźnieniem czasowym w stosunku do terminu płatności, bardzo prawdopodobne że będziesz mieć za przeciwnika nie tylko dłużnika ale i innych jego wierzycieli.

Tak, tak: w egzekucji każdy sobie rzepkę skrobie i często kieruje sprawy do swojego komornika aby ten komornik egzekwował tylko na jego rzecz. Oczywiście gdy jest kilku wierzycieli dzieje się tak do czasu ….aż nastąpi zbieg egzekucji (tzn. więcej niż jeden organ egzekucyjny skieruje egzekucję do tego samego składnika majątkowego dłużnika i wówczas należy rozstrzygnąć kto będzie prowadził egzekucję spraw uczestniczących w zbiegu). Po rozstrzygnięciu zbiegu – egzekucję uczestniczących w zbiegu wierzytelności będzie prowadził jeden organ egzekucyjny, który dzieli wpływy z egzekucji proporcjonalnie do wysokości egzekwowanych wierzytelności z uwzględnieniem ewentualnego pierwszeństwa. Natomiast jeśli skierujesz sprawę do egzekucji niezwłocznie to szansa że będziesz jedynym egzekwującym wierzycielem – wzrasta. Zwłaszcza gdy zadbasz o dokumentację roszczenia. Dlaczego ? Odsyłam do przykładowego wpisu dlaczego warto zadbać o nakaz w nakazowym albo warto zadbać o nakazowe: powód płaci mniej. 

Jeśli chodzi o grożące przedawnieniem sprawy egzekucyjne – to zagrożenie przedawnieniem jest dużo groźniejsze i dlatego systematycznie je przeglądam. Zwłaszcza tzw. bezskutki tzn. bezskuteczne egzekucje. W takich sprawach wierzyciele zwykle po stwierdzeniu bezskuteczności pakują sprawę do archiwum i nie wracają do niej traktując jako straconą. W takich sprawach warto czasem poczekać ale trzeba uważać na upływ przedawnienia i je przerywać. Dlaczego warto wznawiać egzekucję bezskutków?. Upływ czasu osłabia czujność dłużnika. Tak jak w wierszyku Chodzi lisek koło drogi: kto się liska nie spodziewa….. 

Powodzenia 🙂