Jak wzywać do zapłaty?

Leszek Bloch        31 maja 2016        6 komentarzy

Zastanawiałeś się kiedyś co powinno zawierać wezwanie do zapłaty? Albo jak sformułować wezwanie aby było atutem w sądzie wobec milczenia Twojego dłużnika? Pisałem  kiedyś o tym jak sądy oceniają milczenie dłużnika po wezwaniu do zapłaty. Okazuje się że całkowicie inaczej niż wierzyciele :).

Zaryzykuję tezę, że mało kto zwraca uwagę jaką treść wezwanie do zapłaty zawiera  – tylko drukuje „gotowca” z programu. Jeszcze mniej osób zadaje sobie trud odczytania takiego wezwania z pozycji dłużnika. Jeśli tak jest – nie dziw się że Twój dłużnik traktuje takie wezwanie jako jedynie rutynowe działanie i mało znaczący świstek. Nie dziw się także że sądy nie podzielają Twojego przeświadczenia o zasadności roszczenia jedynie z powodu zignorowania przez dłużnika wezwania. 🙂

Może pomyślałeś w tej chwili, że oczekiwałbym wezwania najeżonego sankcjami z powodu braku zapłaty albo też sążnistych elaboratów z obszernym opisem wszelkich możliwych działań jakie mógłbyś podjąć 🙂 czy też wielu wezwań z gradacją plag jakie mają dopaść niesolidnego dłużnika?

Nie, nie chodzi mi o tzw. „straszaki” wysyłane przez firmy windykacyjne. Nie chodzi mi także o zarzucanie dłużnika dużą ilością korespondencji (w takich przypadkach kolejne wezwania zwykle lądują w koszu wraz z ulotkami reklamowymi).

Nie chodzi mi w końcu o opatrywanie wezwań tzw. pieczęciami prewencyjnymi wszelkiej maści i treści. Z mojego doświadczenia – wobec mnogości kancelarii i innych podmiotów oferujących ww. usługę – nie robi to już na nikim wrażenia – co nie zmienia faktu że zachęcający do skorzystania z ich wyjątkowej pieczęci będą twierdzić co innego 🙂 (Zresztą sam mam taką pieczęć w ofercie i jeśli wierzysz w moc zaklęć o monitorowaniu płatności przez moją kancelarię – zapraszam :))

Nie idzie mi w końcu o ostrzeżenia o wpisaniu dłużnika do wszelkich możliwych rejestrów ani o wskazanie podstawy prawnej żądania. Co prawda zwykle wezwanie do zapłaty zawiera typowe sformułowanie „na podstawie art. 481 i 482 kc wzywam do zapłaty według poniższego zestawienia” albo „na podstawie art. 454 kc wzywam do zapłaty następujących faktur” – ale nie one stanowią przecież o zasadności wezwania.

Co zatem powinno zawierać wezwanie do zapłaty aby można było je w pełni wykorzystać w sądzie?

Zastanów się co powinieneś wykazywać i dowodzić przed sądem?

Powinieneś dowodzić, że to co miałeś wykonać wykonałeś i to dobrze.

Nikt nie wymaga od Ciebie dowodzenia, że Twój dłużnik czegoś nie zrobił.

To samo powinno zawierać wezwanie do zapłaty.

Nie pisz w wezwaniu jedynie tego, że domagasz się zapłaty za wystawione faktury. Samo wystawienie faktury nie przesądza o zasadności roszczenia. Faktura może być wystawiona zarówno po jak i przed spełnieniem świadczenia wzajemnego.

Wyartykułuj natomiast, że swoje świadczenie spełniłeś w sposób należyty zgodnie z umową i stosownie do ustaleń wystawiłeś i doręczyłeś fakturę. Wezwij też dłużnika do złożenia wyraźnego pisemnego oświadczenia jeśli kwestionuje Twoje żądanie. Wierz mi zignorowanie takiego wezwania przez Twojego dłużnika będzie inaczej oceniane przez sąd aniżeli pozostawienie bez odpowiedzi kolejnego typowego wezwania wzywającego do zapłaty faktur i upstrzonego „pieczęciami prewencyjnymi”.

I jeszcze jedno: jeśli w wezwaniu wyznaczasz termin spełnienia świadczenia i wskazujesz działania jakie zastosujesz w razie niezastosowania się dłużnika do wezwania – w postaci np: powództwa sądowego – bądź konsekwentny – bo nic tak nie rozwydrza dłużnika jak poczucie bezkarności.

{ 6 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Krzysztof Szura Maj 31, 2016 o 18:25

Pieczęcie prewencyjne to dobry chwyt psychologiczny, ale nie sądzę żeby działał:)

Natomiast w odpowiedzi na wezwanie najbardziej lubię jak mi dłużnik wprost pisze, że za wykonaną usługę nie zapłaci 🙂

Odpowiedz

Leszek Bloch Maj 31, 2016 o 19:23

Dobry to był dziesięć lat temu. Teraz pieczęcie się opatrzyły 🙂

Odpowiedz

Paweł Królak Wrzesień 6, 2016 o 15:49

Ja mam zupełnie inne doświadczenia z pieczęcią prewencyjną. Zrobiliśmy prosty test. Wcześniej (bez pieczęci) liczba płaconych z opóźnieniem faktur oscylowała w granicach 30%. Po wprowadzeniu pieczęci spadła poniżej 5%. Nie wiem, może to specyfika branży, ale u mnie to działa jak cholera.

Odpowiedz

Leszek Bloch Wrzesień 6, 2016 o 17:03

@pawel – Ponieważ korzystałem z Twoich usług mogę powiedzieć że oferujesz specyficzną usługę za którą klienci są przygotowani i chcą zapłacić z góry (sam jestem przykładem). Dlatego nie postrzegaj skuteczności jako takiej – przez pryzmat swojej działalności. Na marginesie: sygnowanie z automatu faktur „pieczęcią prewencyjną” – robi złe wrażenie na klientach którzy chcą zapłacić „z góry”.

Odpowiedz

Paweł Królak Wrzesień 6, 2016 o 18:00

@Leszek – po informacji zwrotnej od Ciebie przerobiliśmy system tak, że teraz pieczęć generuje się tylko na fakturach z terminem płatności. A faktur z terminem mamy jednak zdecydowaną większość (jakieś 85-90%).

„nie postrzegaj skuteczności jako takiej – przez pryzmat swojej działalności” – a jak mam postrzegać? Dla mnie jako przedsiębiorcy priorytetem jest skuteczność danego rozwiązania w moim biznesie. A każdemu polecam przetestować to u siebie i sprawdzić, czy zadziała. U mnie działa jak cholera.

Odpowiedz

Leszek Bloch Wrzesień 6, 2016 o 19:44

@pawel. Chodzi mi o to, że zajmując się od ponad 1999 roku – dochodzeniem roszczeń w obrocie gospodarczym w różnych branżach – mam nieco szersze spojrzenie na problem opóźnień i skuteczność tzw. „pieczęci prewencyjnych” – niż pojedynczy przedsiębiorca z perspektywy swojego biznesu (z całym szacunkiem). Niemniej jeśli wierzysz w skuteczność pieczęci to stawiaj nawet dwie 🙂

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł! Jednak jeśli szukasz pomocy w swojej sprawie to musisz wiedzieć, że moja odpowiedź ma charakter odpłatny. W tym celu skontaktuj się ze mną, korzystając z zakładki Kontakt.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: