Nie zapiszę się w annałach

Leszek Bloch27 lipca 201540 komentarzy

Właśnie odrzuciłem propozycję publikacji własnej biografii w wydaniu Oxford „Encyklopedia Osobistości Rzeczypospolitej Polskiej”  :).

Pomimo telefonicznych zapewnień uprzejmiej rozmówczyni, że przyjęcie do tego szacownego grona jest dla wielu osób najwyższym wyróżnieniem w życiu, pomnikiem za życia i świadectwem dla następnych pokoleń, zaś zainteresowanie moją osobą nie wzięło się znikąd – gdyż moje zasługi na rzecz społeczeństwa zostały pozytywnie zweryfikowane przez komitet redakcyjny – pozostałem niewzruszony.

Straciłem szansę udowodnienia, że dotarłem na szczyt swojej kariery – zwłaszcza, że przyjęcie do tego zacnego kręgu potwierdzone byłoby stosownym dekretem.

Na spotkaniu z redaktorem wydawcy miałem udzielać wywiadu – na podstawie którego opracowana byłaby moja biografia – wydana później w formie publikacji książkowej.

Niestety odmówiłem.

A mogło być tak pięknie……:)

 Oczyma wyobraźni widziałem już ww. wydanie, pięknie oprawione stojące na półkach renomowanych bibliotek lub innym razem trafiające „pod strzechy” do niezliczonej rzeszy czytelników, którzy codziennie czytaliby moją biografię swoim dzieciom i stawialiby mnie za wzór do naśladowania :)’

Z drugiej strony może to i dobrze gdyż taka lektura mogłaby doprowadzić do spadku czytelnictwa lub wywołać inne nieprzewidziane a negatywne skutki  🙂

W czym mogę Ci pomóc?

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Kancelaria Radcy Prawnego Leszek Bloch w celu obsługi przesłanego zapytania. Szczegóły: polityka prywatności.

    { 40 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

    Lech 29 lipca, 2015 o 09:48

    Ale oni tak na poważnie, czy to kolejny szwindel typu „opiszemy cię w encyklopedii tylko zapłać nam 499zł +VAT?”

    Odpowiedz

    Leszek Bloch 29 lipca, 2015 o 10:33

    Moim zdaniem to kolejny sposób zarabiania obliczony na granie naszych ludzkich słabościach – tym razem na naszej próżności (któż nie chce być doceniany :). Z tego co pamiętam jest kilka wariantów od niskobudżetowych po kosztowne typu: ekskluzywne wydanie biografii, otrzymanie certyfikatu potwierdzającego zasługi czy nawet nagranie filmu. Pewnie liczba wydanych egzemplarzy będzie dokładnie odpowiadała liczbie wybitnych osobistości, które zapłacą za umieszczenie ich w gronie zasłużonych :).

    Odpowiedz

    Przemek 8 września, 2015 o 16:50

    Szkoda,że w Internecie jest tak mało informacji na temat Encyklopedii Osobistości oraz tego co to właściwie jest. A jest tak jak Pan pisze, to kolejny wyrachowany sposób na zarabianie przez kogoś grubej kasy.
    Ja również miałem ten „zaszczyt” otrzymać propozycję umieszczenia mojej biografii w Encyklopedii. Odmawiałem im kilkukrotnie ale po zapewnieniach miłej Pani,że spotkanie z redaktorem niczego nie przesądza dałem się w końcu przekonać. Było miło sympatycznie i szczerze mówiąc nawet w to wszystko uwierzyłem oraz podpisałem zlecenie na publikację oraz zamówiłem egzemplarz dla siebie.

    Już same ich ceny dają do myślenia. O ile dobrze pamiętam najtańsza wersja w miękkiej okładce kosztowała 496zł, gruba okładka to koszt chyba ok 1000zł a już full wypas w skórzanej oprawie z dedykacją to chyba coś koło 1400zł. Wyobraźmy sobie,że widzimy w księgarni książkę za ponad 300zł. Niezbyt obszerną, ze zdjęciami i biografiami „osobistości”. Nie wydaje mi się aby ktoś przypadkowy chciał to kupić. Poza tym biografia napisana jest w taki sposób,że naprawdę niezbyt przyjemnie się to czyta. Właśnie dlatego tej encyklopedii nie będzie można kupić w zwykłej księgarni a ich kopie podobno trafią do bibliotek, instutucji itp. No i oczywiście do tych którzy w encyklopedii się znajdą lub też kupią ją komuś w prezencie.
    Po powrocie ze spotkania, początkowo zadowolony i dumny zacząłem jednak drążyć temat i szukać informacji w Internecie.
    I tutaj najważniejsze. To co wykorzystuje Encyklopedia Osobistości (która wydania ma podobno w wielu innych krajach) to kojarzenie jej ze znaną Oxford Encyklopedią, o której chyba każdy dorosły człowiek słyszał i która ma wieloletnią tradycję. Również redaktor przeprowadzający wywiad powołuje się na tę encyklopedię i daje (fałszywie) do zrozumienia, że rozmówca ma do czynienia właśnie z tym prestiżowym wydawnictwem.
    Pośrednio powołują się oni na oryginalną, angielską wersję encyklopedii osobistości, której właściwa nazwa brzmi „Dictionary of National Biography” (lub też Oxford Dictionary of National Biography”)?.
    Jednak Encyklopedia Osobistości wydawana jest przez firmę Oxford Encyclopedia Ltd. A w sieci można znaleźć informację, że firma ta została założona w 2013 roku.
    Nie znalazłem żadnego powiązania pomiędzy Oxford Encyclopedia Ltd a Oxford University Press, która wydaje prestiżową The Oxford Encyclopedia. Chcąc się jednak upewnić napisałem do Oxford University Press pytając czy jest jakiekolwiek powiązanie między nimi a Oxford Encyclopedia Ltd. Otrzymałem jednoznaczną odpowiedź, że „wydawnictwo Oxford University Press nie jest w żaden sposób powiązane z Oxfrord Encyklopedia Ltd.”
    Jest to więc naciąganie ludzi wykorzystujące fakt, że ludzie odruchowo kojarzą ich nazwę z The Oxford Encyclopedia.
    Oczywiście od razu napisałem do redaktora, że chcę wycofać publikację mojej biografii oraz zamówienie encyklopedii. Początkowo napisał, że może jedynie rozłożyć płatność na raty ale gdy powołałem się na ustawę o prawach konsumenta grzecznie podał mi informację gdzie mam wysłać odstąpienie od umowy.
    Przypuszczam, że niestety sporo osób może znaleźć się w Encyklopedii Osobistości (ukazać ma się w grudniu 2015). Być może będą dumni z jej posiadania oraz faktu, że mają tam swoją biografię. Jednak koniec końców 99% jej posiadaczy to właśnie ci ludzie. Zapłacili kupę kasy za to,że znajdą się w ładnej książce, a którą w praktyce zobaczą tylko naiwniacy tacy jak oni.
    Najbardziej cieszyć się będzie ten kto to wymyślił. Redaktorzy również na tym zarobili. W sieci na szybko znaleźć można ogłoszenia o pracy takie jak to:
    http://www.sdp.pl/praca/11595,oxford-encyclopedia-ltd-asystentasystentka-redaktora,1438162485

    Odpowiedz

    Leszek Bloch 8 września, 2015 o 22:27

    Dobrze, że i Panu – koniec końców – udało się uniknąć niepożądanego wydatku a przy okazji poznać mechanizm działania i opisać go „ku przestrodze”.

    Odpowiedz

    Dorota 28 października, 2015 o 13:54

    Witam,

    Bardzo się cieszę,że znalazłam te informacje,ponieważ dzisiaj miła Pani zadzwoniła do mnie z propozycją wywiadu i zamieszczenia kilku informacji o mnie w Oxford Encyklopedii . Poprosiłam ją,żeby zadzwoniła do mnie jutro,ponieważ muszę dowiedzieć się czegoś na temat tej ,,encyklopedii,, .Czułam,że to kolejni naciągacze i jak widać wcale się nie myliłam :-)))

    Pozdrawiam
    Dorota

    Odpowiedz

    Leszek Bloch 28 października, 2015 o 14:56

    Właściwie obrana strategia 🙂
    pzdr

    Odpowiedz

    Piotrek 20 stycznia, 2016 o 12:11

    Widzę że posty są z zeszłego roku, jednak temat jest wciąż aktualny. Dzisiaj dostałem tą samą ofertę, przełożyłem rozmowę i zacząłem szukać informacji na ten temat. Bardzo się cieszę że ktoś publikuje takie posty i można szybko wyeliminować naciągaczy.

    Dzięki i pozdrawiam
    Piotrek

    Odpowiedz

    Jan 25 stycznia, 2016 o 23:22

    Jestem przekonany, że to kolejne wydawnictwo, które wypełnia lukę na rynku naszej próżności –

    Odpowiedz

    Dominik 5 lutego, 2016 o 19:22

    Również dziękuję za te informacje. Pan przyjeżdża do mnie w poniedziałek. Pech chce, że akurat wtedy prowadzę szkolenie i niestety jednak nie znajdę zbyt wiele czasu 🙂

    Odpowiedz

    Artysta 5 lutego, 2016 o 20:13

    To zabawne. Zmieniają się czasy ale podstawowe pragnienia są takie same. Chcę potwierdzić swoją osobistą wartość więc zamawiam swój portret u słynnego artysty malarza dzięki czemu moje marne oblicze będzie po wsze czasy powiązane ze słynnym artystą. Albo zamawiam drogi wpis biograficzny w „prywatnej” encyklopedii – najlepiej złotymi zgłoskami. Ja oferuję najtańszą opcję. Mogę stworzyć stronę biograficzną w polskiej i w angielskiej wikipedii oraz sporządzić pamiątkowy protokół notarialny z oględzin tej strony. Koszt całości operacji zamyka się w 300 zł 🙂

    Odpowiedz

    Dominik 12 lutego, 2016 o 19:51

    Był u mnie pan „akwizytor” (zwie się redaktorem :)). Rozmowa trwała 10 minut. Jak ujął to pan sprzedawca, jest to propozycja. Nie wszyscy mają tej książce zdjęcie. Przejrzałem 1-sze wydanie. Nawet znalazłem jednego z znajomych. Jest to ogólny zbiór ludzi, którzy sobie zapłacili by znaleźć się wraz z innymi ludźmi. Myślę, że niektórzy profesorowie po tym jak zobaczyli swoje nazwisko obok Ewy Farny mocno się zdziwili. Pomieszanie celebrytów z każdym. Taki misz masz. Chcesz być sobie w jakiejś książce. Zapłać i w niej będziesz 🙂

    Odpowiedz

    Anna 17 lutego, 2016 o 12:28

    Myślę,że to dla osób próżnych i chcących posiadać taką piękną encyklopedię z własnym życiorysem za 1500 zł w skórze albo 1000 zł w płótnie ( pewnie dla podniesienia swojej wartości we własnych oczach,bo kto to czyta). Była u mnie miła Pani,której na początku zadałam kilka pytań i już wiedziałam,że nie …..A umówiłam się na spotkanie tylko dlatego,że podczas rozmowy telefonicznej niczego się nie dowiedziałam i nawet nie zapamiętałam firmy,która ma to robić.A,że jestem osobą konkretną i ciekawską( w dobrym tego słowa znaczeniu) chciałam poznać to „zjawisko”.Pozdrawiam wszystkich,którzy mogą odebrać telefon z propozycją wywiadu.

    Odpowiedz

    Zbigniew 14 kwietnia, 2016 o 09:23

    Ja także jestem odporny na takie manipulacje. Moim pomnikiem jest moja Rodzina (duże R to przez szacunek) oraz bardzo szerokie grono absolwentów mojej uczelni. Trzeba filtrować propozycje i informacje, a to trudna sztuka. Cieszę się, że jest grupa osób, która to właśnie czyni. Pozdrawiam Lublin.
    Zbyszek

    Odpowiedz

    Marek 27 kwietnia, 2016 o 15:50

    Prawda jest smutna i niestety taka, że firma ta naciąga ludzi żerując na ich próżności i łatwowierności, że skojarzą ich wydawnictwo z Oxford University Press. Encyklopedie drukowane są jedynie dla zamkniętej grupy osób, która za nią zapłaciła. Pracownicy, choć mają dobre chęci, a praca tam stanowi ich źródło zarobku, niestety nie są kompetentni. W stopce redakcyjnej nie pojawiają się żadne nazwiska osób, które pracowały nad całym wydaniem, dlatego podejrzewam, że takowych w ogóle nie ma.
    Przeraża mnie to, że ludzie mogą otwierać tego typu firmy i tak bezczelnie żerować na słabościach innych. Rozmowa z „redaktorem” (z racji funkcji powinien zostać nazwany dziennikarzem) do niczego nie zobowiązuje, o czym przekonałem się na własnej skórze, ale podpis pod stosownym zamówieniem na horrendalne kilkaset złoty już owszem. Straciłem tylko cenny czas i nerwy.

    Odpowiedz

    Teresa 11 maja, 2016 o 14:19

    Po kilku ofertach spotkań, wizyt u mnie, których nie przyjmowałam z braku czasu, postanowiłam dowiedzieć się czegoś o tym. Dziękuję za Państwa informacje, czułam, że to jest coś takiego. Bo wprawdzie mam jakieś zasługi, ale to nadmiar doceniania. Przełożyłam spotkanie na lipiec, ale jak widać szkoda czasu. Pozdrawiam

    Odpowiedz

    Adam 2 czerwca, 2016 o 13:05

    https://companycheck.co.uk/company/08659692/OXFORD-ENCYCLOPEDIA-LTD/directors-secretaries To firma ze Słowacji, która istnieje dopiero trzy lata. A wmawia, że są z Oxfordu.

    Odpowiedz

    Sandra 28 czerwca, 2016 o 09:34

    Wczoraj otrzymałam zaproszenie do wywiadu…na szczęście dziś trafiłam na tą stronę i darowałam sobie…szkoda mojego czasu

    Odpowiedz

    Paweł 22 sierpnia, 2016 o 11:29

    Zacne wydawnictwo cały czas atakuje. W dniu dzisiejszym moja skromna osoba została dostrzeżona przez to szacowne wydawnictwo. Na szczęście już wiem co im odpowiedzieć…

    Odpowiedz

    Paweł 9 listopada, 2016 o 14:38

    Jak widać – naciąganie trwa w dalszym ciągu!!!
    Jestem właśnie po wątpliwym telefonie miłej Pani z identyczną propozycją.
    Poprosiłem o podanie nazwy publikacji i trafiłem na Pański artykuł!!
    Cieszę się, że w dalszym ciągu są ludzie kierujący się nie tylko rozsądkiem ale też potrafiący dzielić się zwłaszcza negatywnymi doświadczeniami z innymi!!
    Dzięki powyższym wiadomościom nie obawiam się, że ominie mnie tak niepowtarzalna okazja utrwalenia mojej osoby i dorobku własnego w takiej formie dla przyszłych pokoleń 🙂
    Z pozdrowieniami z Poznania

    Odpowiedz

    jasiu 29 listopada, 2016 o 12:08

    A ja się prawie naciąłem z innej strony. Jako ten „redaktor”. Może za dużo wiary w ludzi, a może nawiność :/. Ważne, że w porę się dowiedziałem od Was co i jak. Pozdrawiam

    Odpowiedz

    Ewa 19 stycznia, 2017 o 14:40

    Teraz wydawnictwo zmieniło nazwę, może przez pozwy sądowe? W każdym razie teraz szuka chętnych do „Studiumpedia” i naciąga dalej… Uwaga na BPH – BRITISH PUBLISHING HOUSE LTD

    Odpowiedz

    Adam 24 lutego, 2017 o 08:44

    Serdecznie dziękuję za wpisy, które potwierdziły moje podejrzenia dotyczące tego wydawnictwa.
    Sądząc po intensywnej akcji naboru pracowników wydawnictwo uwierzyło, że Polska może być El Dorado. Być możne, na podstawie poprzednich podobnych wydań BPH oceniło poziom próżności Polaków jako wyróżniający nas spośród innych nacji. Czujmy się wyróżnieni.

    Odpowiedz

    elena 8 marca, 2017 o 14:12

    -8.03.2017 działalność „AKWIZYTORÓW TRWA NADAL- w druku zamówienia pisanym w 2 egz dla FIRMA: NK Business Service Sp.z .o.o Warszawa , Al, Krakowska 291 lok. 18 ( hotel) wprowadzono regulację:Odstąpienie od zamówienia konsumenta : pisemne w terminie 14 dni od złożenia, oraz pkt 8 – gdy Zlecenuiodawca nie dotrzyma warunków zamówienia to „BPH przysługuje prawo do naliczenia opłaty manipulacyjnej w wysokości 30 % złożonego zamÓwienia: Cena „zamówienia” na r. 2017 + wydanie płócienne 1 823, 00, Oprawione w skórę ze złoconym brzegiem i grawerunek nazwiska 2 498,00 Certyfikat 340,00 zł, egz. „PAPERBACK”…. 483,00
    WYDAWNICTWO WYRÓŻNIONYCH zakładają na 1.01.2018 ! Akwizator spotkanie zaczyna od okazania opasłego tomu z „wyróżnionymi”… D. TUSKA nie ma!!!! Odwołuje się do tradycji Encyklopedii Brytyjskiej, pyta o pradziadków, dziadków, rodziców, rodzeństwo…. rodzinę… ( wykształcenie) .. biografię, osiągnięcia KANDYDATA!!!

    Odpowiedz

    Bogdan 6 kwietnia, 2017 o 00:08

    Mnie również spotkało to „szczęście i życiowa szansa”…..:) Wygląda na to, że Wydawnictwo dalej aktywnie działa…. Dziękuję za Państwa ostrzeżenia i komentarze. Wygląda na to, że dzięki nim zaoszczędzę sobie czas i pieniądze. Pozdrawiam serdecznie z Gdyni

    Odpowiedz

    Aneta Skarżyński 17 sierpnia, 2017 o 13:39

    Uśmiałam się. Dzięki za tekst!
    Ja dziś również odmówiłam \”wywiadu\” z redaktorem Encyklopedii Osobistości Rzeczypospolitej Polskiej. Kiedyś miałam spotkanie z redaktorem WHO`s WHO. Rozmowa nawet miła i przy kawie (zafundowanej przez redaktora) zakończyła się \”owocnie\”, bowiem po kilku tygodniach w owej wiekopomnej księdze ukazało się shor-info o mojej skromnej osobie. Bez zdjęcia twarzy, gdyż za to zażądano 400 złociszy.
    😉
    Jakoś mnie nie przekonały słowa miłej istoty recytującej formułkę o moich osiągach. Znam jej lepiej, niż ktokolwiek inny. Stwierdziłam, że tym razem moje ego nie ucierpi, a wręcz zyska, jeśli odmówię \”zaistnienia\” we wspomnianej Encyklopedii. Poczułam ulgę. To znak, że decyzja była słuszna. Pozdrawiam! 😉
    AS

    Odpowiedz

    Paulina 5 października, 2017 o 17:49

    Naciąganie trwa nadal. Wczoraj moj maz zostal wyrozniony. Od razu wyczuł akwizytorskie gadki przez telefon.

    Odpowiedz

    Magda 8 grudnia, 2017 o 14:39

    Co za sytuacja. Dzisiaj miał przyjść do mnie „redaktor”, jednak zadzwonił, że 15 minut się spóźni. Musiałam odwołać nasze spotkanie, jego spóźnienie rozbiłoby mi resztę zaplanowanego dnia…
    Mając jednak chwilę, zaczęłam szukać w Internecie informacji na temat „tej” encyklopedii, ponieważ jak większość z „wyróżnionych” nie dostałam informacji od Pani dzwoniącej o co w ogóle chodzi…
    Dzięki Państwa komentarzom już wiem, że do wywiadu nie dojdzie 🙂

    Odpowiedz

    Grzegorz 12 grudnia, 2017 o 11:41

    Jeszcze w pierwszej chwili na spotkaniu z p. redaktor miałem złudzenia, że to jakieś normalne wydawnictwo, jakoś starające się jakoś obiektywnie dobierać \”osobistości\” do wywiadu, że ktoś docenił fakt funkcjonowania z sukcesem na rynku w mojej brany od ponad 25 lat.
    Czar prysł natychmiast, gdy okazało się, za co i jakich opłat żądają …
    Stało się dla mnie oczywiste, że znajdę się w tym szacownym gronie tylko dlatego, że zapłacę.
    Żal.pl
    Przez brak czasu nie dopytałem miłej rozmówczyni z infolinii wydawnictwa, jakąż to dokładnie firmę reprezentuje, jakie są kryteria doboru \”osobistości\”, kto za to płaci itp.
    Straciłem 1/2 godziny na zbędne spotkanie.
    Wpisy na tym blogu ugruntowały moje przekonanie. Dzięki 🙂
    P.S.
    Na wyraźny plus Wydawnictwa natomiast zasługuje natychmiastowa, pozytywna reakcja na moją rezygnację.

    Odpowiedz

    Maria 22 maja, 2018 o 12:10

    Dziękuję za wszystkie wpisy, bo pozwoliły mi wyrobić sobie zdanie nt. propozycji „zapisania się złotymi zgłoskami” w encyklopedii. Już wiem, że zrezygnuję z tego spotkania. Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz

    Magda 27 maja, 2018 o 15:10

    I ja również o mało nie wpadłam w sidła „pana redaktora”… Na szczęście udało się zachować czujność. Nie jestem osobą próżną, a moje osiągnięcia cieszą mnie i moich najbliższych, niekoniecznie obce „osobistości” z drugiego końca kraju. Zaniepokoiło mnie natomiast, że tego typu publikacja w czasach konfliktów zbrojnych może stać się potencjalnie niebezpiecznym narzędziem w rękach nieodpowiednich ludzi (patrz poprzednie wojny!) i z tego głównie względu odrzuciłam propozycję jeszcze zanim trafiłam na to forum. Dziękuję, że jest nas więcej:-)
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

    Alicja 13 grudnia, 2018 o 15:48

    Mijają lata , a oferta nadal aktualna 🙂 Dziś do mnie dzwonili. Wrodzona i niezawodna intuicja podpowiedziała mi aby zachować dystans. Poprosiłam o telefon za kilka dni i przeczesałam internet. Dziękuję za Wasze opinie. Sprawa prosta – kolejni naciągacze.

    Odpowiedz

    Grzegorz 5 lutego, 2019 o 22:16

    No i dzisiaj trafiło na mnie. Telefon z nawijką, jaki to jestem wspaniały. Poprosiłem o przesłanie informacji mailem, bo muszę się zastanowić. Przyszedł mail. Potem przeszukiwanie internetu i trafienie m.in. na ten blog. Festiwal próżności i naiwności trwa, A.D. 2019! Podziękuję.

    Odpowiedz

    Tomasz 11 lutego, 2019 o 16:29

    Czołem.
    Spotkałem się z redaktorem, na pytania odpowiedziałem i podpisałem zamówienie na ZERO pln.
    Zero, czyli żadnego egzemplarza, żadnych zdjęć czy dyplomów. Tylko zgoda na publikację.

    Model biznesowy BPH rozumiem, pytanie tylko czy powinienem się czegoś obawiać,
    skoro nie zamówiłem żadnego produktu/usługi?

    Dzięki. Pozdrawiam.

    Odpowiedz

    Stanisław 15 lutego, 2019 o 08:28

    Dzięki za Wasze informacje. Właśnie jestem w trakcie „obróbki” przez pana „asystenta redaktora ”
    W pierwszej telefonicznej rozmowie pytałem kto finansuje ich działalność.
    Nie otrzymałem konkretnej odpowiedzi , coś tam, że wydawnictwo, że encyklopedia, takie ble ble.
    Poprosiłem o mail’a . Przyszedł, z konspektem Wydawnictwa , same ochy i achy.
    Dzięki Wam , wiem w czym rzecz.
    Dziękuję. Pozdrawiam

    Odpowiedz

    Anna 23 lutego, 2019 o 22:55

    Miła Pani umówiła mnie z „redaktorem” na poniedziałek…
    Dziękuję za opinie powyżej.
    Teraz wiem już na 100%, że spotkanie mogę bez skrupułów odmówić.

    Odpowiedz

    Karola 3 stycznia, 2020 o 16:42

    Bardzo żałujemy, że nie zdecydowała się Pani na opublikowanie biografii. Tym samym potwierdzamy, iż Pani biografia nie zostanie opublikowana. Żałujemy, że nie udało się Pani dokończyć wraz z nami zlecenia.

    Taką wiadomość otrzymałam dzisiaj.
    Czy to jest kwota, którą trzeba zapłacić?
    Opiewa na prawie 500zł
    Niestety, na obecny moment możemy przyjąć Pani rezygnację z zapłatą w wysokości 30% ceny złożonego zamówienia zgodnie z regulaminem pkt 7 oraz pkt 8 oraz prawem konsumenckim, które mówi, iż każdy konsument ma prawo do rezygnacji tylko w ciągu pierwszych 14 dni od dnia złożonego zamówienia.
    W Pani przypadku rezygnacja wpłynęła już po tym terminie

    W załączniku znajduje się wystawione rozliczenie. Bardzo prosimy o dokonanie płatności.
    Jeżeli ma Pani jakiekolwiek pytania, prosimy o kontakt.

    Odpowiedz

    Jerzy 29 czerwca, 2020 o 08:45

    Jest wiele takich firm typu „who is who”. Oferują kupno wydanej encyklopedii. To prawda. I tu jest pies pogrzebany. Kiedyś w ten sposób naciąłem się na firmę „Marquis”. Ale w końcu nie udało im się mi sprzedać egzemplarza. Czy notkę zamieścili – niewiem, nie interesowałem się.
    Zatem pytanie. W jaki sposób firma BPH zmusi mnie podczas wywiadu lub po nim (a skontaktowała się ze mną) do zamówienia wydawnictwa ?

    jerzy, 29.06.2020

    Odpowiedz

    dorota 24 sierpnia, 2021 o 11:56

    Dzień dobry,

    cieszę się, że jest ten artykuł. Działają nadal – podobno bezpłatnie. I jak zrozumiałam specjalizują się teraz zawodami – co niby brzmi sensowniej, ale po artykule i komentarzach – wiem, że nie chcę w żaden sposób być z nimi skojarzona. Dziękuję.

    Odpowiedz

    Małgorzata 7 września, 2021 o 14:01

    Pięknie dziękuję za powyższe uwagi. Mnie też Ci państwo wyłowili, ale jestem z redaktorem umówiona dipiero na jutro, to jeszcze zdążę podziękować. Teraz jest haczyk na wybitnych specjalistów w swojej dziedzinie i biegłych sądowych ?

    Odpowiedz

    PRZEMA 16 listopada, 2021 o 00:35

    Tak to sposób who is 🤭.
    Moja obawa jest głębsza: data urodzenia, przodkowie, imiona i drzewo genealogiczne, matka z domu Dulska z rodziny szlacheckiej, ojciec urzędnik ministerialny….
    Dane 🗃 na tacy
    Panieńskie nazwisko ma5ki, data urodzenia, hobby (lubi konie…)
    A potem może kredyt….
    Ale z drugiej strony dlaczego niektórzy celebryci”eksperci” jak ostatnio covid-olodzy mają swoje notki na wikipedii jeszcze za życia, może już „sanctus” totus sanctus…

    Odpowiedz

    Dodaj komentarz

    Na blogu jest wiele artykułów, w których dzielę się swoją wiedzą bezpłatnie.

    Jeśli potrzebujesz indywidualnej pomocy prawnej, napisz do mnie :)

    Przedstaw mi swój problem, a ja zaproponuję, co możemy wspólnie w tej sprawie zrobić i ile będzie kosztować moja praca.

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Kancelaria Radcy Prawnego Leszek Bloch w celu obsługi komentarzy. Szczegóły: polityka prywatności.

    Poprzedni wpis:

    Następny wpis: