Patrz w przyszłość i żądaj poręczeń

Leszek Bloch        04 listopada 2015        10 komentarzy

Sytuacji, kiedy poręczenie udzielone kiedyś dłużnikowi  uratowało później pieniądze wierzyciela mogę z własnego doświadczenia przytaczać bez liku. Szczególnie cenię sobie poręczenie wekslowe.

  • W jednej sprawie wystawca weksla – sp. zo.o. – ogłosiła upadłość. Gdyby nie poręczenia udzielone – kiedyś, dawno temu – przez wspólników, zarząd i prokurentów można było by zapomnieć  o pieniądzach. Ba – sami poręczyciele zapomnieli o udzielonym poręczeniu i w chwili dochodzenia roszczeń byli już byłymi wspólnikami, członkami zarządu czy prokurentami. Ja nie zapomniałem i skutecznie egzekwuję od nich całość roszczenia :). Wierzyciele, którzy zawczasu nie zadbali o zabezpieczenie płatności byli bezsilni.
  • W podobnej sprawie zarząd który poręczył za sp. zo.o. – „stawał na głowie” aby zaspokoić zabezpieczonego w ten sposób wierzyciela i nie odpowiadać za spółkę. Inni wierzyciele mogli jedynie pomarzyć o odzyskaniu nawet części należności.
  • Wierzyciel, który skłonił wspólników spółki jawnej do poręczenia za spółkę nie musi czekać z egzekucją wobec nich do czasu aż egzekucji z majątku spółki okaże się bezskuteczna. Inni wierzyciele muszą wykazać bezskuteczność egzekucji z majątku spółki i dopiero mogą egzekwować z majątku jej wspólników.
  • W innej sprawie egzekucja wobec jednego przedsiębiorcy okazała się bezskuteczna – jednak przypomnienie o poręczeniu udzielonym kiedyś przez żonę okazało się wystarczające aby pieniądze szybko się znalazły. Wierzyciele którzy nie posiadali tego typu zabezpieczeń do dziś nie zostali zaspokojeni.
  • W kolejnej sprawie po otrzymaniu przez żonę dłużnika nakazu na podstawie poręczonego przez nią kiedyś weksla – natychmiast skontaktowała się reprezentująca ją kancelaria z prośbą aby nie kierować sprawy do komornika z uwagi na możliwy skandal w środowisku – (zajmowała wysokie stanowisko urzędnicze)
  • Innym razem za początkującego, młodego przedsiębiorcę poręczyli rodzice. Gdyby nie to można byłoby „szukać wiatru w polu” – ponieważ obecnie nie prowadzi działalności i nie wiadomo gdzie przebywa zaś dług spłacają poręczyciele – z emerytury.
  • Za innego przedsiębiorcę kilkanaście lat temu – na początku współpracy – poręczyły wekslowo  jego dorosłe dzieci – wówczas w wieku maturalnym. Wówczas takie poręczenie nie miało może wielkiej wartości – wszak i tak nie miały pracy ani żadnego majątku – zatem nie było też oporów w jego udzieleniu. Przez szereg lat współpraca z kontrahentem układała się harmonijnie i weksle nie były wykorzystywane.  Nagle coś tąpnęło i poręczone weksle okazały się zbawienne. Przedsiębiorca był przewidujący i poprzenosił majątek na swoje dzieci w czasie uniemożliwiającym skorzystanie ze skargi pauliańskiej. Obecnie w stosunku do dłużnika głównego egzekucja jest bezskuteczna – ja zaś skutecznie egzekwuję z majątku jego następców – jako poręczycieli.

Takie i inne sytuacje utwierdzają mnie w przekonaniu, że warto być przewidującym i warto żądać zabezpieczeń – nawet jeśli w chwili zaciągania zobowiązania przez dłużnika nie wydają się wiele warte.

Do czasu, gdy nie zdarzy się coś co grozi wypłacalności kontrahenta możesz nie widzieć konieczności i sensu zabezpieczania płatności. Do tego z pewnością napotkasz na zdecydowany opór po drugiej stronie.

  • Dlaczego żona ma poręczać? Ja mam swoją firmę a ona swoją.
  • Jak to oczekujecie poręczenia żony? Przecież mamy rozdzielność majątkową.
  • Poręczenie konkubenta ? Przecież nie mamy ślubu.
  • Poręczenie dzieci? Przecież są dorosłe na własnym rozrachunku.
  • Poręczenie rodziców? Przecież jestem dorosły i samodzielny.
  • Prezes zarządu ma poręczać za spółkę z o.o. ? Przecież spółka jest odrębnym podmiotem  – posiada osobowość prawną – prezes może poręczyć w jej imieniu a nie za nią.
  • Poręczenie prokurenta czy wspólnika spółki z o.o.? Przecież nie odpowiadają za zobowiązania spółki.
  • Poręczenie wspólnika spółki jawnej? Przecież i tak odpowiada akcesoryjnie.
  • Dlaczego uważasz, że nie zapłacę.
  • Inni nie żądają poręczeń.

Takie lub podobne reakcje/przeszkody możesz usłyszeć od swoich kontrahentów gdy oczekujesz zabezpieczenia przez poręczenie płatności z odroczonym terminem tzw. płatności przelewowych.

Pomimo, że mnożą trudności i przeszkody – nie ustępuj: żądaj zabezpieczeń. Naprawdę warto.

Patrz w przyszłość, żądaj poręczeń, zakładaj najgorsze scenariusze. Gdy się spełnią będziesz przygotowany.

Takie poręczenie może uratować kiedyś Twoje pieniądze.

{ 10 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Kamil Listopad 6, 2015 o 11:48

W latach 90tych znaleźienie poręczyciela do poręczenia pożyczki, kredytu, czy jakiejś umowy było bardzo proste. Często nawet sąsiedzi poręczali sobie wzajemnie. Dziś sporo się zmieniło i opór przez poręczaniem jest często bardzo duży (nie żebym się dziwił 🙂 ). Niemniej racja z punktu widzenia wierzyciela poręczenie daje znakomite efekty. Osobiście uwielbiam mieć weksel z awalem.

Odpowiedz

Leszek Bloch Listopad 6, 2015 o 13:24

To prawda. Kiedyś niektórzy poręczali kredyty w ich mniemaniu jedynie grzecznościowo – bo kredytobiorca nie miał zdolności kredytowej – i później byli zdziwieni że ktoś żąda od nich zapłaty.

Odpowiedz

Zbigniew Korsak Listopad 7, 2015 o 18:51

Dobre i obrazowe pokazanie co daje poręczenie.
Aktualnie problemem jest opór materii po drugiej stronie.
Zawsze są dwa argumenty – jeśli chcą być solidni i zapłacić, to co za problem z poręczeniem?
A jeśli nie chcą zorganizować poręczenie, to może jest coś na rzeczy i czy aby na pewno warto z nimi handlować?

Zbigniew Korsak

Odpowiedz

Leszek Bloch Listopad 7, 2015 o 21:46

To prawda opór po drugiej stronie jest. A i pracowników sprzedawcy którzy na co dzień kontaktują się z kupującymi i mają z nimi nierzadko koleżeńskie relacje ciężko przekonać do zasadności żądania zabezpieczeń w tym poręczeń. Sens widać dopiero jak „mleko się rozleje”.

Odpowiedz

Lech | blog o wekslach Grudzień 3, 2015 o 14:47

Zbugniew – „jeśli chcą być solidni i zapłacić” – to ok, widzę sens w poręczeniu weksli zupełnych (na określony termin i datę). Ale nie ma sensu poręczać weksli in blanco, bo się może okazać, że i za 50 lat się będzie ściganym za jakiś dług. Co ważne – bez możliwości odwołania swojego poręczenia nawet przed wypełnieniem weksla. Sensu w tym nie ma (poza „mojszą” racją wierzyciela)/

Odpowiedz

Leszek Bloch Grudzień 3, 2015 o 15:27

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :). Jeśli sprzedaję komuś na kredyt – na podstawie długoletniej umowy ramowej – i nie wiem jaka będzie kwota niespłaconych w terminie wierzytelności – żądam weksla in blanco. Jeśli wartość majątku wystawcy nie wystarcza na ewentualne zaspokojenie długu żądam poręczenia. Zgadzam się zwykle na zakaz indosowania. W przypadku gdy to ja kogoś kredytuję – to ja ryzykuję pieniądze zatem mogę oczekiwać daleko idących zabezpieczeń. Dla obawiających się podpisana weksla alternatywą jest przedpłata czy gwarancja bankowa.

Odpowiedz

Lech | blog o wekslach Grudzień 3, 2015 o 15:31

Można to rozwiązać wekslem płatnym za okazaniem (czyli po pewnym czasie przedawniającym się) z określoną sumą wekslową (wszak maksymalna wysokość kredytu kupieckiego jest znana), wówczas wierzyciel dostaje zabezpieczenie tak samo dobre, a poręczyciel (i wystawca) ryzykuje tylko przez określony czas. Po pewnym czasie można wymienić weksel na nowszy.

Zwracam bowiem uwagę, że po podpisaniu weksla poręczyciel nie ma możliwości kontroli co się z wekslem dzieje, i czy nie jest używany do zabezpieczenia innych transakcji. Poręczenie weksla jest zatem tak jakby podaniem loginu i hasła do swojego konta – można i tak, ale nie powinno się dawać takiego loginu i hasła bez ograniczenia i kwotowego, i czasowego.

Odpowiedz

Leszek Bloch Grudzień 3, 2015 o 15:55

Właśnie maksymalna kwota kredytu nie zawsze jest znana a przynajmniej nie jest stała i zmienia się często w zależności od różnych czynników a obrót gospodarczy jest dynamiczny (złapał dużą inwestycję z pewnym płatnikiem – większy kredyt, słyszy się że klient komuś zalega – mniejszy kredyt, rozpoczyna działalność mniejszy kredyt, działa już kilka lat – zwiększam kredyt). Druga sprawa to niechęć przedsiębiorców do tzw. papierologii. „Przecież już raz wam podpisywałem”, „Towar potrzebuję na już a żona wraca za dwa miesiące” „Szef jest na wakacjach a ja muszę najpóźniej za tydzień zakończyć robotę”. Pół biedy gdyby wierzyciel miał kilkunastu takich klientów ale w przypadku kilkuset sprawa się komplikuje (konieczność zaangażowania zwiększonej liczby przeszkolonych pracowników)? Wreszcie problem logistyczny. Obsługuję wieloodziałową hurtownię – oddziały w całym kraju – siedziba w Lublinie. Kilkaset umów ramowych zabezpieczonych wekslami oznacza kilkaset spotkań wystawców jak i pracowników remitenta. Zwielokrotnienie tych spotkań w celu zabezpieczenia wekslem konkretnej transakcji – jest komplikacją nie tylko dla wierzyciela ale i dla dłużników wekslowych: ludzie chcą się zająć swoją pracą a nie wymianą weksli. Ciągle zwracam uwagę, że główne ryzyko ponosi kredytujący – bo weksel nie gwarantuje mu odzyskania pieniędzy.

Lech | blog o wekslach Grudzień 3, 2015 o 16:00

Nie widzę tu żadnych argumentów przeciwko takim z góry zakreślonym wekslom. Nieznana kwota? W gwarancji bankowej kwota musiała by być jeszcze bardziej znana i na pewno byłaby niższa, niż wynegocjowana na wekslu, termin też byłby krótszy, już nie wspominając o tym, że mało kto taką gwarancję by dostał. Kwestia spotkań – raz na kilka lat nie można się spotkać? Nie ma co wymyślać problemów 😉 Oczywiście jeśli ktoś marudzi („po co znów weksel”), to niech podpisuje in blanco, w końcu nie możemy zabronić komuś głupio postępować 🙂 Kto chce, znajdzie rozwiązanie bezpieczne dla obu stron, kto nie chce, będzie piętrzył problemy 🙂

Leszek Bloch Grudzień 3, 2015 o 16:02

pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł! Jednak jeśli szukasz pomocy w swojej sprawie to musisz wiedzieć, że moja odpowiedź ma charakter odpłatny. W tym celu skontaktuj się ze mną, korzystając z zakładki Kontakt.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: