Warto walczyć o swoje

Leszek Bloch        04 marca 2016        Komentarze (4)

Pisałem niedawno o tym jak udało mi się uzyskać nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym w sprawie o wydanie rzeczy ruchomych oznaczonych co do gatunku. Dzisiaj chcę przedstawić dalszą część tej historii gdyż obfitowała w niespodziewane wolty i dostarczyła niezłej dawki emocji.

Często orzeczenie nakazujące wydanie rzeczy  trudno jest zrealizować w egzekucji ponieważ rzecz nie jest już w posiadaniu pozwanego zaś egzekucja równoważnej kwoty pieniężnej jest bezskuteczna. W sprawie którą opisywałem było podobnie: rzeczy były dostarczone na inwestycję w której pozwany w sprawie o wydanie rzeczy był podwykonawcą. Pozwany nawet byłby skłonny rzeczy wydać ale nie miał już do nich dostępu ponieważ generalny wykonawca rozwiązał z nim umowę, nie wpuszczał na teren budowy gdzie rzeczy pozostały. Dodam, że w tym przypadku umowa z zastrzeżeniem własności nie miała daty pewnej.

Gdy udaliśmy się wraz z komornikiem aby odzyskać wskazane w orzeczeniu sądowym rzeczy – generalny wykonawca twierdził, że zapłacił za nie podwykonawcy zaliczkując prace. Co prawda podwykonawca zaprzeczał ale komornik nie mógł kierować egzekucji w stosunku do generalnego wykonawcy – aktualnego posiadacza rzeczy, który nie był stroną w procesie o wydanie rzeczy. Egzekucja na tym etapie zakończyła się niepowodzeniem ale nie składaliśmy broni. Wizyta komornika pozwoliła uzyskać nam rzecz rzadką i cenną w procesie – a mianowicie  dokument urzędowy w postaci protokołu komornika. Przydał się do kolejnego procesu :)

Szansą na odzyskanie rzeczy lub ich równowartości było pozwanie generalnego wykonawcy.

Kolejne zdarzenia potoczyły się następująco:

  • Wystąpiłem do sądu o zasądzenie od pozwanego – generalnego wykonawcy wydania rzeczy lub zapłaty równowartości rzeczy ruchomych co do których odnosiło się zastrzeżenie własności.  Sąd pierwszej instancji do którego został złożony pozew wydał nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym zasądzający żądaną kwotę od generalnego wykonawcy.
  • Pozwany złożył zarzuty od nakazu zapłaty. Skutecznie podniósł zarzut niewłaściwości miejscowej wobec czego sprawa została przekazana z sądu niewłaściwego miejscowo który zasądził roszczenie do sądu właściwego dla siedziby pozwanego. Po przekazaniu sprawy właściwy miejscowo sąd pierwszej instancji wyrokiem  uchylił nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowymoddalił powództwo w całości.

Jak widzisz warto walczyć o swoje.

Widzisz też, że sądy rozpoznające sprawę w pierwszej instancji miały krańcowo odmienne poglądy na zasadność roszczenia powoda co potwierdza zasadność powiedzonka „niezbadane są wyroki sądów” :)

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Lech Marzec 4, 2016 o 09:49

Ile to trwało? :)

Odpowiedz

Leszek Bloch Marzec 4, 2016 o 10:30

pozew wniesiony 30.10.2012
nakaz zapłaty wydany 8.11.2012
wyrok oddalający 26.09.2013
wyrok apelacyjny 6.03.2014
wyrok SN 22.04.2015
roszczenie było przez cały czas zabezpieczone (nakaz w nakazowym), odsetki 13%
w załącznikach (po kliknięciu na wyrazy wyróżnione kolorem) widać treść orzeczeń

Odpowiedz

Kamil Marzec 4, 2016 o 10:12

Nietstety często w podobnych sprawach problmem jest czas, gdy my dochodzimy miesiącami tytułu do przprowadzenia egzekucji wydania rzeczy, posiadacz rzeczy swobodnie ją sobie użytkuje, a my po długiej batali odzyskujemy towar znacznie niższej wartości a czasem poprostu złom… No i często jest do zabawa w kotka i myszkę, lecz za pieniądze wierzyciela.

Odpowiedz

Leszek Bloch Marzec 4, 2016 o 10:35

To prawda. Dlatego dochodziliśmy wartości i zabezpieczyliśmy roszczenie.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: